Epistochronologia • EgoTurfSurf • Daskografia • Wczesniej : Maj 1998
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Mon, 01 Jun 1998 20:47:30 -0600
From: Alexander Sharon <sharona@xxxxxxxxx.com>
Subject: Re: SV: Kto kogo bil ? I jak mocno? I miedzynarodowo
Leon Rozenbaum wrote:
Alexander Sharon wrote: AS>> Czesc, AS>> Czy moglbys podac informacje albo skad AS>> ja zaczerpnales. Masz na mysli bialego AS>> czlowieka, do tego Zyda o imieniu Ronnie AS>> Kasrilsa. AS>> Naprawde jestem ciekaw, zwlaszcza nieznanego AS>> mi nagle dowodcy sluzb wywiadowczych. >> Sasza LR> Przed paroma miesiacami "The New York Times" ilustrowal LR> artykul o bylych terrorystach, wlaczajacych sie LR> w polityczne zycie nowej Poludniowej Afryki zdjeciem LR> wlasnie Ronnie Kasrils o ktorym pisalo, ze kierowal LR> terrorem przeciwko RPA a teraz w rzadzie jest LR> ministrem. Jak odrzucimy litewskie "s" z konca LR> nazwiska bedzie mozna pomyslec, ze jego dziadkowie LR> przyjechali z Kasrylewki. LeonR.
Leos,
Jak zawsze Twoim wiadomosciom i wiedzy, mozna tylko pozazdroscic. rozmawialem ze znajomymi z RPA (pzrybylymi do Kanady pzred kilku laty). Byl Kasrils i jest on teraz w rzadzie, nie jest niestety z Kasrilowki ale ma kolorowa skore. Nie moglem o nim slyszec z tego prostego powodu, ze opuscile RPA przed 17 laty w 81 roku, i przestalem sie interesowac szczegolami. Kasrils jest politykiem nowego pokolenia, pod koniec lat 70-ych i napoczatku 80-ych zaczela sie walka pokolen i temperamentow w kierownictwie ANC. Ronnie musial doslusowac w tym okresi, ale ja juz bylem na wylocie.
Pozdrawiam serdecznie i dziekuje jeszcze raz informacje.
Sasza
ps Ty i Heniek Dasko (Heniek Dasko i Ty)- chodzace encyklopedie.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Mon, 1 Jun 1998 23:04:55 EDT
From: Trueweb@xxx.com
Subject: Re: kto kogo bil
Stefan, Leszek, et al:
Heniek Dasko, jak to on, wyprzedzil mnie z odpowiedzia na wasze listy o Zydach bitych i bijacych. Heniek rowniez zwalnia mnie niejako z obowiazku wyjasniania na czym polega wlasciwy ton wypowiedzi - wystarczy po prostu go przeczytac. Jezeli myslisz, Leon, ze mocny ton to krzyknac komus do ucha tak zeby bebenki popekaly, to sie mylisz. O dyrektorze ze Strzelc Opolskich juz raz napisales na swietlicy. Artykul Aliny Grabowskiej, jesli go masz, chetnie nabede. Co do Babla, ZOB i Izraela nie wypowiadam sie bo zupelnie nie rozumiem co chciales powiedzec.
Jestem w rownym stopniu jak Heniek zwolennikiem oparcia swojej opinii o solidna dokumentacje w przeciwienstwie do tego co sie w amerykanskim prawie nazywa "hearsay", szczegolnie ze poruszamy sie w obrebie spraw niewygaslych. Z drugiej strony jest dzisiaj prawda oczywista ze przemoc fizyczna nalezala do metod sledczych stosowanych w polskich "organach". Pozostaje z pelnym szacunkiem dla Stefana i Leona w kwestii ich nieprzejednanego stanowiska wzgledem przestepstw popelnionych przez zydowskich pracownikow tychze organow. Mnie nie o to wcale chodzilo. Mnie chodzilo o to ze temat ten, a takze pokrewne tematy zwiazane z rola zydowskich komunistow w okresie PRL-u, sluza tu naszym kolegom (nie tylko Stefanowi i Leonowi) azeby nam klasc lopata do glowy ile to w nas jest oporu aby uznac grzechy naszych ojcow i ze musimy moralnie oczyscic sie i zaakceptowac ich wine. Ten to motyw ani nie jest na swietlicy nowy, ani tez tak bardzo niesmialy. Powiedz mi, Stefan, co jest tak bardzo niesmialego w propozycji azeby ludzie szczerze na forum swietlicowym opowiadali o poczynaniach swoich rodzicow, bo przeciez i tak sa dokumenty, albo w nawolywaniu do kajania sie za rodzicow, albo w ukladaniu list "kryminalnych" organizacji zydowskich ktore dzialaly w PRL. Ja to dobrze rozumiem ze komunistow mozna dzis objezdzac jak sie chce, a za zydowskich komunistow dostaje sie dodatkowe punkty. No i w porzadku, jestem pewien ze tematow nikomu nie zabraknie. Ale niech sobie kazdy bedzie antykomunista na tyle na ile chce i na swoj wlasny uzytek, i niech pisze w swoim imieniu. Wowczas uwierze ze u nas nie ma zbiorowej odpowiedzialnosci natomiast jest pelna tolerancja.
Pozdrawiam,
Marek Web
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 02 Jun 1998 13:01:23 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Lawrientij B.
Michael Ben Ari wrote:
MBA> Bylem wtedy malym chlopcem, ale pamietam, jak MBA> przyszla koperta z tymi stronami do zamiany, MBA> i dyskusje miedzy rodzicami co zrobic z tym MBA> fantem. Ojciec w koncu zabral sie do roboty, MBA> ale mu sie dosyc szybko znudzilo. Jesli dobrze MBA> pamietam, to zamiast Berii byl artykul o Morzu MBA> (lub Ciesninie) Beringa. Czy ktos to morze MBA> potwierdzic?
Dokladnie tak bylo. Potwierdzenie w wielu zrodlach, m.in. w: David King, "The Commissar Vanishes". Cztery strony, zawierajace "nowe informacje" o Morzu Beringa, w tym szesc fotografii: na trzech "pobierezhje Bieringowa morja", na innych wielorybnik oraz trupy kaszalota i morsa. Te dwa ostatnie nawet podobne do Berii. Berie, po aresztowaniu, mozna bylo obwiniac za wszystko. Oznaczalo to oczywiscie niewinnosc calej reszty. W polowie lat 50-tych zaczela sie u nas pojawiac dr.G, kolezanka mojej matki z zydowskiego gimnazjum w Lodzi. G., przedwojenna komunistka i lekarka w czasie wojny domowej w Hiszpanii, stracila meza, znanego publicyste, w piwnicach UB, gdzie sama przesiedziala kilka lat. Byla osoba mroczna, ale pewnego dnia, kiedy upuscilem szklanke, G. wybuchnela szatanskim chichotem na widok mojej zaleknionej miny.
- Powiedz - rzekla, wskazujac palcem w kierunku kuchni
- powiedz im, ze to Beria stlukl.Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 02 Jun 1998 13:07:46 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Tito
Michael Ben Ari, o sladach przeszlosci:
MBA> Na zdjeciu chyba z 50 roku siedze na kolanach MBA> taty, trzymajac w reku broszurke, na okladce MBA> mozna wyraznie odczytac tytul "Tito, krwawy MBA> kat Jugoslawii" To byly czasy.
Dzis to samo pisza. A mowia, ze historia sie nie powtarza...
Henryk
To: "reunion seryoznyj" <reunion-serio@xxxxxxx.se>
Date: Tue, 2 Jun 1998 16:44:19 -0400
From: "hdasko" <hdasko@total.net>
Subject: Re: Bohaterowie Zwiazku Radzieckiego
Saszka Sharon, o Gierojach CCCP:
AS> Ponizej podaje zestaw narodowosciowy odznaczonych, AS> stan na 1 listopada 1947 r. AS> Lacznie powyzej 11 tysiecy osob, przedstawicieli AS> 193 narodowosci bylego ZSSR i innych panstw zostalo AS> odznaczonych jak nastepuje: AS> Rosjanie - 8160 [--] AS> Zydzi- 108 [--] AS> Mordwini- 61
Saszka, Mordwini nie Mordwini, z Polski ilu? Wiem o jednym, ex nostris.
Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 2 Jun 1998 18:15:28 -0400
From: "hdasko" <hdasko@total.net>
Subject: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
Danka Keren, we fragmencie odpowiedzi Jurkowi Holcmanowi:
DK> Rezim w Polsce sie zmienil, i teraz jest cos DK> nowego o co mozna Zydow oskarzac. Teraz Zydzi DK> sa winni temu, ze Polacy byli przesladowani DK> przez komunistow - przeciez to absolutny DK> absurd! Polska rzadzili Zydzi komunisci?!?
W percepcji ogromnej czesci Polakow - tak wlasnie bylo. Moze nie "rzadzili" per se, ale odegrali znaczna, jesli nie wiecej, role przy wprowadzaniu komunizmu do Polski. Mowia to czesto ludzie, ktorych o antysemityzm posadzac nie mozna, najodleglejsi od jakiegokolwiek rozliczania sie o to z Zydami, ludzie gotowi przyjac wszystkie racjonalne argumenty "dlaczego". Tym niemniej, percepcja zbiorowego udzialu Zydow w polskim komunizmie jest percepcja masowa.
To nie oznacza, ze Polacy uwazaja w s z y s t k i c h Zydow za zamieszanych w komunizm. Jednak zadaj pytanie o role Zydow w stalinizmie i kazda grupa spoleczna odpowie Ci, ze byla to rola wiecej niz istotna. Nazwac tego absurdem niesposob, bo takiemu okresleniu przeczy historia - z palca sobie tego nie wyssali. Nie ma to tez wiele wspolnego ze zmiana rezimu - te postawy istnialy uprzednio, tyle tylko, ze nie gloszono ich w gazetach. Mozna oczywiscie tlumaczyc, zgodnie z teza Stryjkowskiego, ze "Zyd- komunista przestaje byc Zydem". Ale to sa, powiedza Ci Polacy, talmudyczne dywagacje. Ludzie, ktorzy zyli w Polsce lat 50-tych wiedza, ze w rzadzacym triumwiracie bylo dwoch Zydow, i zebys im nie wiem jak to eksplikowala, faktu zmienic sie nie da. Prawda jest taka, ze Polakow nawet przed wojna specjalnie do komunizmu nie ciagnelo. Nie dlatego, ze hasla lewicy i socjalizmu nie byly w spoleczenstwie popularne (byly), tylko dlatego, ze partia komunistyczna od zarania swojego istnienia w Polsce miala do spraw niepodleglosci i polskich granic stosunek odmienny niz wiekszosc ludnosci rdzennie polskiej. Mniejszosci narodowe to mniej obchodzilo, bardziej im przemawialy do serca hasla internacjonalistyczne i m.in. dlatego w KPP byla polowa Zydow. To tez Polacy wiedza i pamietaja.
Wlodek Roz. ma pewnie pod reka sklad KC z przelomu lat 40-tych i 50-tych. Zydow w Polsce, po pogromie kieleckim i masowej emigracji, pozostalo wtedy pewnie ok. 100 tysiecy, czyli niecale pol procenta ludnosci. Jaki procent stanowili w KC?
Serdecznosci, Henryk
To: "reunion seryoznyj" <reunion-serio@xxxxxxx.se>
Date: Tue, 2 Jun 1998 18:27:08 -0400
From: "hdasko" <hdasko@total.net>
Subject: Re: Bohaterowie Zwiazku Radzieckiego
Saszka Sharon, o polskich Gierojach Sowietskowo Sojuza:
AS> Ponizej 10-ciu gierojow na narodowosc nie podaja AS> w tym zestawie (mieloc'!). Zwroc tez uwage, ze AS> to jest zestaw na 1.11. 1947. Potem doszla kupa AS> astronautow, Nasser i inna mielkaja swolocz'. AS> Powyzszy zestaw odzosi sie do WWII. Kiedy AS> wprowadzono Gieroja? chyba podczas wojny? AS> Czy z Polakow miales na mysli Kostie Rokossowskiego?
Nie. Napisalem przeciez, ze z naszych. Pod Lenino, pozniejszy general Juliusz Hibner, podobno z poczatku uznany za zabitego. Odebrac nie bylo jak, a zatluc jakos nie dali rady. Best, H.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 2 Jun 1998 18:48:52 -0400
From: Dana Keren <d.keren@xxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
Heniu, zgadzam sie z Toba, ze taka jest masowa percepcja w Polsce, wsrod Polakow. Ale czego oni nie wyssali z palca? Z jakiejs liczby faktow zawsze mozna sobie zrobic uogolnienie, jezeli sie chce. A oni chca. Zydzi w organach, w partii komunistycznej, w UB itd., byli tam nie jako Zydzi, tylko jako Polacy. Oni tam nie byli po to, zeby zalatwic chody innym Zydom, i zycie im ulatwic. Oni nalezeli do tych organow, bo uwazali sie za Polakow, walczacych o sprawiedliwosc, albo dlatego, ze byli sadystami, i przestepcami, i odpowiadalo im byc u wladzy. To, ze Polacy ich za Polakow nie uwazali to jest juz istota tego zjawiska, ktore nazywam antysemityzmem. No, takie jest przynajmniej moje zdanie. Serdecznosci, Danka
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 2 Jun 1998 21:18:32 -0400
From: Wlodzimierz Rozenbaum <wrozenba@xxxxxxx.net>
Subject: Re: Lawrientij B.
Wy tu sobie smichy-chichy z Berii, a jego syn zyje i ksiazki pisze m.in. o tatusiu. Nawet byl kilka lat temu cieplo przyjmowany na Miedzynarodowych Targach Ksiazki w Warszawie.-Wlodek Rozenbaum
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 02 Jun 1998 22:17:53 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
Dana Keren, o polskiej percepcji, ze w rola Zydow we wprowadzaniu stalinizmu w Polsce byla znaczna:
DK> [...] To, ze Polacy ich [zydow/ Zydow (red.)] DK> za Polakow nie uwazali to jest juz istota tego DK> zjawiska, ktore nazywam antysemityzmem. No, DK> takie jest przynajmniej moje zdanie.
Danusiu kochana, to z antysemityzmem nie ma nic wspolnego. To jest prawda, fakt historyczny. Sumienie naszej swietlicy, Andrzej Krakowski, napisal dzis madrze, ze przynaleznosci narodowej nie wybiera sie w zaleznosci od uczynkow.
Innymi slowy: jesli Kafka byl Zydem, Chruszczow Ukraincem, Brancusi Rumunem, Stalin Gruzinem a Dzierzynski Polakiem - to Berman i Minc byli Zydami, i nic tego zmienic nie moze. Wiem, my bysmy woleli, zeby Zydem byl tylko Tuwim i ewentualnie Urke Nachalnik, ale nie np. Jozef Swiatlo. Niestety, tak to nie dziala.
Pytalem o dane z przelomu lat 40-tych i 50-tych, ale sam znalazlem: w 1948 roku z ramienia PPR weszlo do KC nowej, zjednoczonej partii 48 przedstawicieli. Przynajmniej 20 z nich to Zydzi, a niewykluczone, ze kogos opuscilem. Przypuszczam, ze w Polsce mieszkalo wtedy nie wiecej niz pol procenta Zydow.
Serdecznie,
Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 00:25:02 +0200
From: Julian S. Bielicki <J.S.Bielicki@xxxx.xxxxxx.de>
Subject: Re: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
Jeszcze raz sie pytam, a jaki procent stanowili wsrod lekarzy, ktorzy leczyli Polakow?
Tez o wiele wiekszy niz procent Zydow wsrod ludnosci.
Jaki procent stanowili wsrod mordercow i gwalcicieli?
Napewno mniejszy niz procent Zydow wsrod ludnosci.
To mozna wtedy twierdzic, ze Zydzi ratowali zdrowie Polakow, a Polacy mordowali i gwalcili? Bzdura, nie?
I jezeli Zydzi rzadzili Polska, to w jaki sposob tak dostalismy w dupe?
Ciagle ktos bredzi i tym, ze Zydzi rzadzili i rzadza swiatem, to dlaczego "rzadzimy" wszedzie na nasza niekorzysc?
Julek
HD> [...] po pogromie kieleckim i masowej emigracji, HD> pozostalo wtedy pewnie ok. 100 tysiecy, czyli HD> niecale pol procenta ludnosci. Jaki procent HD> stanowili w KC? HD> Serdecznosci, Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 07:06:42 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
LR> Czy uwazasz Heniu, ze stwierdzenie, ze Zydzi LR> rzadzili Polska w okresie stalinizmu to prawda, LR> fakt historyczny? LeonR.
Czesc, Leon. Absolutnie nie. Uwazam, ze Polska rzadzila partia. W okresie stalinowskim jej czolowe kadry zawieraly bardzo wysoki procent Zydow.
Best, Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 3 Jun 1998 08:35:47 -0400
From: Dana Keren <d.keren@xxxxxxxx.ca>
Subject: Re: Prymalny krzyk Swietlicy; ach ci Zydzi, gdzie by oni nie byli.
Wlodek, takie skale porownawcze sa naprawde ciekawe. Jak przyjechalam do Kanady (szczegolnie, ze juz bylam po 10-letnim pobycie w Izraelu), bylam bardzo mile zaskoczona brakiem antysemityzmu. Mowilo sie slowo Zyd na glos, nikt sie tego nie wstydzil. Byly zydowskie szkoly, do ktorych ludzie otwarcie posylali swoje dzieci, na dotatek, oplacane przez panstwo (w Quebecu) - ja w Warszawie nigdy nie slyszalam o zydowskich szkolach, dopiero pozniej sie dowiedzialam, ze w innych miastach byly. W kazdym badz razie, nie bylo takiego nachalnego antysemityzmu, wiec myslalam, ze nie ma. Dopiero z ubiegiem czasu zaczelam sobie zdawac sprawe, ze antysemityzm tu jest tez, tylko troche inaczej wyglada. Jak szukalam pracy, to bylam automatycznie wykluczona z wielu miejsc, tylko dzieki temu, ze dyplom byl Izraelski. No i potem, to mi sie dostalo w skore, od tak zwanych najblizszych, czyli od rodziny mojego meza. Rok temu miasto naprawialo nam chodnik, i ich sub-contractor zle robil robote, sknocil ludziom ich drogi wjazdowe, itp. Zagadalam do niego, chcialam tak po dobremu, ale sie na mnie rzucil, ze parszywi Zydzi, itp. Uslyszal to sasiad, dal cynk to miasta, zorganizowali innego kontraktora do naprawienia tego co tamten sknocil, bardzo przeprosili, i powiedzieli, ze miasto bo wiecej nie najmie.
Ale wszystko sie porownuje do gorszych przezyc, prawda? Taka wrogosc z jaka sie na codzien spotykalam w Polsce, to mnie nigdzie indziej jeszcze nie spotkala.
Co do pomocy Zydom w Polsce w czasie wojny. Fakt, ze kary byly straszne za pomoc, ale inny jest fakt, ze ta ogolna niechec, i ta ogolna wrogosc do Zydow, spowodowala, ze Polacy nie chcieli pomagac Zydom, nie, ze sie bali. Musze podkreslic, ze stoje z poczuciem wielkiej wdziecznosci wobec tych, ktorzy pomagali mimo strasznych kar, i ktorzy pomagali bo tej wrogosci nie czuli. Uwazam ich za wyjatkowych a nie za regularnych Polakow.
I jeszcze raz chce podkreslic, ze nie odnosze sie z poblazliwoscia do Zydowskich ani innych przestepcow. Nie zwalam tego na karb naiwnosci. Ja poprostu rozrozniam pomiedzy przestepcami i nie-przestepcami. Nie uwazam, ze zatrudnienie w jakichkolwiek ministerstwach rzadu Polskiego bylo automatycznie rownoznaczne z przestepstwem.
Dla antysemitow nie jest specjalnie wazne, czy 30 procent czy 2 procent Zydow w UB bylo. Jeden Zyd, bylby dowodem, ze Zydzi sa zrodlem kazdego zla, chorob, i niepowodzen w Polsce. To jest istota antysemityzmu. Ja uwazam, ze my, grupa zydowskich dzieci, urodzonych w czasie lub po wojnie, mozemy sie postarac na to wszystko popatrzec i stwierdzic, ze my sie nie musimy biczowac. Kazdego kata itp trzeba ukarac, jezeli jest taka mozliwosc. Nie karajmy, w zaden sposob, Zydow, tylko za to, ze byli komunistami i pracowali w rzadzie Polskim.
Danka
On Tue, 2 Jun 1998, Wlodek Richter wrote:
At 17:25 1998-06-02 -0400, Dana Keren wrote: /......../ DK>> [...] Boli mnie, i zawsze mnie bolalo, DK>> jak juz bylam swiadoma tego co sie naokolo mnie DK>> dzieje, stosunek Polakow do Zydow. Zylam w Polsce DK>> przez 17 lat, i od mniej lub wiecej swiadomego DK>> wieku spotykalam sie ze strony Polakow, mlodych DK>> i starych, z niechecia, i czesto z wrogoscia. DK>> Bylam w ich mniemaniu gorsza, bo Zydowka. DK>> To bylo mowione wprost, bez eufemizmow. Nie DK>> twierdze, ze absolutnie kazdy Polak tak czul. DK>> Bylo to ogolne odczucie, potwierdzane powiedze- DK>> niami, obelgami, obrazami, itd, itp - chyba DK>> wszyscy sie z tym spotkalismy. >> Danka WR> Ja zylem chyba w innej Polsce :).
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 08:05:28 +0200
From: Wlodek Richter <wlodek.richter@xxx.xx.se>
Subject: Re: ZYDZI W UB
LR> [...] Pozwole sobie zacytowac Wieska (Milczka) LR> Kochanskiego: "Jezeli Polska rzadzilo zydowskie LR> 30% UB, to kim rzadzilo pozostale 70?" > LeonR
Odpowiem ci, jak mi odpowiesz na pytanie, kto rzadzil Rosja w latach 1930-53 i ile ON stanowil procent?
Pozdrowienia
Wlodek
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 08:39:50 +0200
From: Anita Burg <burg@xx.xxx.se>
Subject: Re: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
Danusiu, jak zwykle na serio, madrze i trafnie.
Wiekszosc naszej wycieczki jest prawdopodobnie zbyt mloda aby pamietac codzienna atmosfere tamtych czasow. Atmosfere szeptow, rozmow w naroznym pokoju i po zydowsku - aby dzieci nie zrozumialy i nie wyniosly. Zaciagnietych firanek, gdy trzech Zydow upilo sie litrem czystej w dzien smierci Stalina, bron Boze nie z zalu po nieboszczyku, i spali na rozlozonych materacach, bo zony baly sie wracac z nimi do domu.
Nie wszyscy mieli przywilej dziecinstwa, lub widzieli/ odczuwali rzeczywistosc z perspektywy stolecznych (wojewodzkich, powiatowych) salonow wladzy. Szkoda wiec, ze nie pamieta sie i nie wspomina w dostateczny sposob Zydow-wiezniow Miedzyrzecza(?) i Strzelec, czy tez Zydow z drugiej strony kraty na Rakowieckiej. Nie mowiac juz o nas-prostaczkach, ktorzysmy sie po prostu bali. Naszych zydowskich drani balismy sie jeszcze bardziej niz polskich
Henryk Grynberg pamieta. Leszek Kantor, ja i paru innych tez.
(Leonie R., to nie jest kompleks prowincji, paru moich najblizszych przyjaciol jest z Warszawy :-)
A Zydzi-komunisci wystepowali nie tylko jako Polacy. Byli takze zachodni Bialorusini (KPZB) i zachodni Ukraincy (KPZU).
At 18:48 1998-06-02 -0400, Dana Keren wrote:
DK> Heniu, zgadzam sie z Toba, ze taka jest masowa DK> percepcja w Polsce, wsrod Polakow. Ale czego oni DK> nie wyssali z palca? Z jakiejs liczby faktow DK> zawsze mozna sobie zrobic uogolnienie, jezeli DK> sie chce. A oni chca. [...]
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 11:41:12 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Kto rzadzil Polska (ex: Zydzi w UB)
Stefan Burg, o Zydach przesladowanych w okresie stalinizmu:
SB> Henryk Grynberg pamieta. Leszek Kantor, SB> ja i paru innych tez.
Drogi Stefku, upominasz sie po raz kolejny o rzecz wazna: o pamiec dla Zydow, przesladowanych w latach komunizmu, o wiezniow, jak piszesz, Miedzyrzecza i Strzelcow. Biore do siebie Twoje gorzkie slowa o pamieci selektywnej, ktora kazala nam zapomniec o przesladowaniach ludzi pozbawionych przywilejow, wychowanych w domach niezatrutych jadem ideologii.
Otoz mnie sie to wydaje nad wyraz istotne, bo dla mnie przynajmniej jest to rozdzial nieznany. Z jednym wyjatkiem: znam liczne wypadki przesladowania komunistow-Zydow w okresie stalinowskim, ale przypuszczam, ze nie o nich Ci chodzi, stanowia bowiem klasyczny przyklad tego, co nazywasz "salonami wladzy".
Poszperalem w mojej niekompletnej bibliotece. Najpelniejszym ze znanych mi kompendiow lat terroru jest praca Marii Turlejskiej "Te pokolenia zalobami czarne - Skazani na smierc i ich sedziowie 1944-1954". Do niektorych argumntow autorki, eks-partyjnego historyka, mozna miec zastrzezenia, ale dokumentacja jest nienaganna. Ksiazka analizuje ponad tysiac przypadkow ludzi skazanych na smierc przez sady dorazne i wojskowe w okresie terroru. Nazwisk Zydow w tym zestawieniu, reprezentujacym ok. 40% ogolu skazanych, nie znalazlem.
Turlejska analizuje tez grupy spoleczne poddawane represjom w okresie powojennym. Tam takze Zydzi nie sa wymienieni. Na opisy "Zydow z drugiej strony kraty na Rakowieckiej" nie natknalem sie w zadnej z ksiazek wspomnieniowych, jesli wylaczyc z tego procesy kryminalne, o ktorych wspominal Leszek (np. lodzka afera walutowa). Nie przypuszczam, zebys to mial na mysli. Pierwsze znane mi wypadki zbiorowych przesladowan Zydow przez rezim (jesli nie liczyc salonow wladzy) to rok 1968.
Oswiec mnie, prosze, i skieruj we wlasciwa strone. Gdzie mozna o tych przesladowaniach przeczytac?
Serdecznosci, Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 10:36:55 +0200
From: Anita Burg <burg@xx.xxx.se>
Subject: Re: Sv: JUZ NIE ZYDZI W UB, A JEDNAK
At 08:27 1998-06-03 +0200, Dorota & Slawek wrote:
D&S> Leonku, czy moglbys przekazac Grynbergowi, ze on D&S> tez nie mowi calej prawdy. NIE WSZYSTKICH USUWANO, D&S> o tym juz zreszta byla mowa w tym towazydostwie D&S> i to naprawde zaczyna byc za bardzo upierdliwe.
Slawku, nie unos sie. Znamy i glosimy kazdy _swoja_ prawde, nikt nie ma monopolu na _cala_.
Grynberg nosi i glosi swoja rzeczywistosc, i ma do tego takie same prawo jak Ty do Twojej opinii.
Stefan
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 3 Jun 1998 16:25:00 EDT
From: Trueweb@xxx.com
Subject: My z Nowogrodzkiej
Bracia i Siostry w Reunionie:
Nasz niezastapiony Jurek Bergman wyszabrowal jakims sposobem polskie tlumaczenie artykulu zamieszczonego w paryskiej zydowskiej gazecie "Unzer wort" w 1975 roku. Jest to reportaz Sz.L. Sznajdermana, dziennikarza gazety "Forverts" (albo Jewish Daily Forward) w Nowym Jorku o jego pobycie w Polsce w 1975 roku. Jurek, ktory ostatnio toczy zaciete boje o to ze nas wlasnie wyrzucono, a nie ze sami wyjechalismy (zgadzam sie z Jurkiem w stu procentach), postanowil siegnac po material zrodlowy, i stad Sznajderman. Opisuje on sytuacje jaka zastal w kilka lat po naszym wyjezdzie. Tenenblat jeszcze zyl, Rajber kierowal pustawym TSKZem, Nowi Zydzi jeszcze sie nie objawili, Lauder ambasadorowal w Austrii i ani mu w glowie bylo nawracanie niedobitkow w Polsce na Fundacje Laudera. Jednym slowem, poruta.
Dalej Sznajderman wspomina stare dobre czasy przed-marcowego TSKZ i coz on mowi? Ano, ze zycie zydowskie kwitlo. To znaczy, kwitlo w okreslony sposob, swiecko-zydowskie, pod czujnym okiem Partii, a jednoczesnie prawie w pelni finansowane przez amerykanski Joint (dla tych co nie wiedza: American-Jewish Joint Distribution Committee, albo JDC) - ale jednak! To bylo wlasnie nasze zycie. To byly te nasze szkoly, kluby, kolonie, zjazdy. To byl zaczyn z ktorego po wielu latach w zupelnie niebywal sposob zrodzil sie Reunion.
Mowilo tu juz kilku, a ja jestem gotow im przyznac racje, ze nad TSKZem nie ma co sie rozczulac: ot komunistyczna przybudowka Partii dla kontrolowania zycia zydowskiego w Polsce i firmowania tegoz przed zagranica. Posunieto sie tu jednak dalej okreslajac TSKZ jako organizacje kryminalna, wlasnie z tytulu ideologicznej przynaleznosci. Zyjemy w wygodnych czasach, nie lubimy chodzic po schodach bo moze byc zadyszka, wolimy wziac winde ktora i tak zawiezie nas tak wysoko jak chcemy.
A nasi moralizatorzy musieli zajechac na bardzo zaiste wysokie pietra czy piedestaly z wyzyn ktorych stracili perspektywe historyczna do tego stopnia ze zastosowali wykladnie sadu norymberskiego wobec instytucji rezymu hitlerowskiego do TSKZu.
Czym wiec byl ow TSKZ. Powstal w pazdzierniku 1950 na gruzach Centralnego Komitetu Zydow w Polsce, organizacji w pelni demokratycznej, zrzeszajacej wszystkie istniejace po wojnie zydowskie ugrupowania polityczne, organizacji ktora polozyla ogromne zaslugi w odbudowe tego co jeszcze sie dalo odbudowac w zyciu zydowskim po katastrofie. Na jego czele stali przedwojenni KPPowcy do ktorych dolaczylo sie kilku bylych czlonkow dopiero co rozwiazanego Bundu. Konformizm ideologiczny byl niezaprzeczalny. Zydowska identyfikacja, zydowski patriotyzm ulegaly wynaturzeniu na rzecz falszywki internacjonalizmu. Heniek Grynberg pisze w "Prawdzie Nieartystycznej" o procesie swiadomego wynarodawiania spolecznosci zydowskiej. Jednak w 1956 roku TSKZ stal sie znowu "narodowym", "zydowskim". Cudzyslowy sa tu uzyte dla podkreslenia niepelnosci tych wyrazen w owczesnych warunkach. Na tyle na ile bylo mozna, ale jednak mozna bylo wiecej niz, na przyklad, w okresie sprawy lekarzy. W tymze roku (a moze nawet rok wczesniej) Joint z powrotem zostal wpuszczony do Polski, emigranci z Rosji zasilili malejacy stan liczbowy spolecznosci zydowskiej i mozna bylo powiedziec ze zycie zydowskie na swoj mizerny sposob, ale jednak trwalo. TSKZ nadal byl u steru, ale ideologiczny terror zelzal. TSKZ chcial teraz wiecej zydowskiej kultury w swoich klubach i staral sie o przytrzymanie w swoim kregu zydowskiej mlodziezy. (Szczegolnie wesolym objawem tego ostatniego byla proliferacja mlodziezowych zespolow big-beatowych, a kazdy z takim oprzyrzadowaniem gitarowo-akustycznym, ze Polakom [spoza TSKZ (przyp. red. dyz.)] oczy wychodzily na wierzch. No ale jak dziecko chce...).
Oczywiscie juz wtedy bylo za pozno na zatrzymanie tej koncowej dezintegracji zycia zydowskiego w Polsce o ktorej tak wymownie mowi Heniek Grynberg, ale byla ona stosunkowo powolna i do Marca 68 TSKZ-owski network jednak dzialal. Pomimo tych wszystkich "ulepszen", TSKZ w istocie pozostawal nadal, jak sie juz rzeklo, przybudowka partii, a jego przywodcy, czy jeszcze wierzyli w komunizm czy nie, nie oddalali sie ani na krok od oficjalnej linii. Co najwyzej, bacznie obserwowali zmagania wewnatrz partii i opowiadali sie za frakcja ktora byla mniej antysemicka niz inne.
Czy jest wiec jakakolwiek zasluga ktora pozwoli TSKZowi pozostawic po sobie dobra pamiec? Otoz jest. Ta zasluga bylo to ze TSKZ w ogole ISTNIAL a poprzez ten fakt dawal Zydom mozliwosc skupiania sie i utrzymywania kontaktu. Czynnik ten jest pomijany przez Henka i chyba zupelnie ignorowany przez swietlicowych dyskutantow. A jednak nawet w najgorszych latach ideologicznego terroru, sam fakt przebywania w TSKZowskim klubie z innymi Zydami, rozmawiania w Jidysz, uczeszczania dzieci do zydowskiej szkoly, nawet z ta odrobina zydowskich przedmiotow, gromadzenia sie przy roznych zorganizowanych okazjach, pomagal utrzymac swiadomosc narodowa i pozwalal zyc w gromadzie. Tysiace ludzi zylo w obrebie tej "sieci bezpieczenstwa" stworzonej przez TSKZ - swiadomie czy nie - dla tych ktorzy by nie znalezli dla siebie miejsca wsrod polskiego ogolu. Takie byly uwarunkowania owego okresu.
Spojrzmy dla porownania na dzieje Zydowskiego Komitetu Antyfaszystowskiego (EAK - Evreiskii Antifashistskii Komitet) w ZSRR ktory powstal w 1943 pod przywodztwem Michoelsa. Mial on na poczatku pomoc w zbiorce funduszy wsrod Zydow amerykanskich na rzecz radzieckiego wysilku wojennego. Powoli jednak, a szczegolnie po zakonczeniu wojny zamienial sie EAK w organizacje komunalna dookola ktorej zaczela tworzyc sie otoczka spolecznego zycia zydowskiego.
A co z ideologia? Moj Boze, jezeli skomunizowany TSKZ okresla sie jako "kryminalny", to juz nie wiem jakiego epitetu nalezaloby uzyc pod adresem EAK. Przeciez EAK byl bardziej komunistyczny niz sama partia, glosil bez przerwy chwale i slawe wszystkiego co radzieckie, wydawal pismo "Einikajt" (Jednosc) w porownaniu z ktorym "Folks-Sztyme" to byl po prostu Przekroj! A jednak miedzy 1948 i 1952 nastapila taka rozwalka EAK i ludzi z nim zwiazanych ze rzadko kto z tego wyszedl zywy. Dlaczego?
Wlasnie dlatego ze EAK poprzez samo swoje istnienie dalo Zydom rosyjskim nadzieje na odrodzenie zycia zydowskiego, na moznosc gromadzenia sie jako Zydzi, nie w jakims niepojetym Birobidzanie, ale tam gdziekolwiek Zydzi rosyjscy mieszkali. Juz sama ta mysl byla nie do przyjecia dla prawitielstwa, wiec tez z wlasciwa sobie finezja polozyli kres temu zydowskiemu bezecenstwu.
Zauwazmy ze TSKZ powstal w okresie kiedy fizyczna likwidacjia zydowskiej czolowki w ZSRR byla w pelnym toku. Pomimo to prawo istnienia nie bylo TSKZowi odebrane. Pogrozono mu natomiast paluszkiem: zachowuj sie, or else... Grozba ta zachowala swoja moc, choc w roznym natezeniu, przez wszystkie lata istnienia TSKZu. A on trwal i juz.
I nam sie przydal.
Zdarzylo nam sie wielokrotnie wspominac tu owe TSKZowskie kolonie, obozy, kluby, szkoly - i zawsze z ogromna doza nostalgii. Wiaze nas ta przeszlosc znacznie silniej niz jesmy gotowi przyznac sie przed samymi soba. A szczegolnie jednego nasze madrale nie chca dopuscic do mysli: ze mianowicie ten Reunion 68, te nasze zjazdy, ta swietlica, ze to wszystko w jakims stopniu jest posmiertnym zwyciestwem TSKZu i ludzi ktorzy nim kierowali.
Pozdrawiam,
Marek Web
P.S., prywatnie: Jeruchemke, chciales no to masz. A za cyganskie przyslowia dziekuje. Nie mam nic przeciwko temu zebys sie do nich stosowal.
Zdrowko, M.W.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 03 Jun 1998 14:45:10 +0200
From: Jerzy Holcman 4245. <jerzy.holcman@xxxxx.dk>
Subject: Re: Zydzi w UB
Hi,
Danusiu,Zanim ja dopadlem komputera wiele osob odpowiadalo Ci na Ten list. Jest jeszcze pare uwag ktore chcialbym dorzucic.
DK> Zylam w Polsce przez 17 lat, i od mniej DK> lub wiecej swiadomego wieku spotykalam DK> sie ze strony Polakow, mlodych i starych, DK> z niechecia, i czesto z wrogoscia. Bylam DK> w ich mniemaniu gorsza, bo Zydowka. To DK> bylo mowione wprost, bez eufemizmow. Nie DK> twierdze, ze absolutnie kazdy Polak tak DK> czul. Bylo to ogolne odczucie, potwierdzane DK> powiedzeniami, obelgami, obrazami, itd, DK> itp - chyba wszyscy sie z tym spotkalismy.
Antysemityzm, z ktorym Ty spotkalas sie w Polsce nie jest polskim wynalazkiem ale polskim wariantem tego, co jest wlasnoscia calej chrzescijanskiej cywilizacji. Polski wariant jest dodatkowo uwarunkowany dochodzeniem Polakow do niepodleglosci kontra obojetnosci mniejszosci wobec tego problemu. Jesli chodzi o "gorszy--lepszy": Tradycyjnie i religijnie Zydzi uwazali sie za l e p s z y c h od wszystkich gojow (Polakow tez!). Kto zaczal nie wiem ale po ilus stuleciach jest to juz nieistotne.
DK> Jezeli chodzi i zachowanie sie Polakow DK> wobec Zydow w czasie wojny, mam do nich DK> zal - nadal twierdze, ze ludzie, ktorzy DK> sie narazali i ratowali, pomagali, chocby DK> kromke chleba i cos do picia dali - DK> ozlocic ich. Bylo ich za malo.
Malo i duzo to trudno liczyc. To sa wszystko wzgledne liczby. Mozna je liczyc wzgledem obojetnosci calego swiata na losy Zydow, albo wzgledem stosunkow miedzy Polakami i Zydami z przed wojny.
DK> Czy ja mam sie wstydzic, za Zydowskich DK> przestepcow? Wolalabym, aby tacy nie DK> istnieli. Zydowscy przestepcy, czy to DK> ubecy, czy to inni kryminalisci, nie DK> popelniali przestepstw z tego powodu, DK> ze byli Zydami. Natomiast Polacy nie DK> pomagali Zydom, wlasnie dlatego, ze DK> byli Zydami. To jest zasadnicza roznica.
Polacy nie lubili Zydow i vice versa.
Hitler tez wymordowal Zydow dlatego, ze byli Zydami, a Polacy ratowali lub nie tych co byli gnebieni, ale nie Polacy zadecydowali/ wybrali ze to beda Zydzi. Jezeli rozliczaja sie dwa narody miedzy soba to kazdy z nich musi chyba wziac do siebie swoich przestepcow tez.
DK> Czy Zydzi sie maja wstydzic, za to ze DK> byli naiwni? No, jak by to powiedziec: DK> ja sobie w brode pluje, ze rozne glupstwa, DK> ktore popelnilam w moim zyciu,
Mam wrazenie, ze chodzi Ci o glupstwa, ktore Tobie samej wyrzadzily szkode, a nie innym ludziom, bo w tym ostatnim przypadku "plucie sobie w brode" brzmialoby nieco frywolnie....
Dyskutujac problem Zydzi kontra Polacy, popelniamy czesto blad stosujac argumentacje symetryczna. Symetria zostala z definicji zlamana tym, ze Zydzi byli (i sa?) w Polsce mniejszoscia. Historycznie Zydzi polscy w swojej masie nie przepadali specjalnie za Polakami (ktokolwiek mialby byc za to winny pierw). Nasze negatywne przezycia odnosza sie do jeszcze wiekszego pogwalcenia symetrii, glownie do faktu, ze Polacy wykazuja niechec, wrogosc (podejrzliwosc) do asymilantow zydoskich co poglebia kontrast, ale czy sami Zydzi zydzi dali im (asymilantom) kiedys na to (asymilacje) blogoslawienstwo???
DK> Jurek, czy odpowiedzialam na wszystko?
Odpowiedzialas, ale bardzo trudno Cie przekonac.
Serdecznosci
Jerzy
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 3 Jun 1998 15:24:22 +0200
From: Julius Pilpel <julpil@xxxxxxx.dk>
Subject: Re: ZYDZI W UB
Wlodek Richter odpowiedzial
WR> Odpowiem ci, jak mi odpowiesz na pytanie, kto
WR> rzadzil Rosja w latach 1930-53 i ile ON stanowil
WR> procent?
Nie odbieraj jemu naleznego. On juz praktycznie rzadzil od 1924. I to nie tylko Rosja. Tu przypomnial mi sie dowcip (moze nie wszysy znaja):
Umierajacy Lenin rozmawia ze Stalinem:
Lenin: "Umieram, Jozefie Wissarionowiczu.
Umieram i nie chce, aby narod poszedl za Wami".Stalin: "Jesli nie pojdzie za mna, pojdzie za Wami".
To taka szczekawostka.
Pozdrawiam
Julek P.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 04 Jun 1998 10:32:47 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: czy gazeta wyborcza propaguje antysemityzm?
Tereska Pollin, o liscie rabina Joskowicza, opublikowanym przez "Gazete Wyborcza":
TP> [...] sekretarz redakcji i odpowiedzialny za TP> listy popelnili pomylke. Mozna sie nie zgadzac TP> z opinia czlowieka, ktory pisze list do redakcji, TP> ale nie wolno go osmieszac jego wlasnym tekstem. TP> Nic obrazliwego nie ma w odeslaniu poprawionego TP> listu do Joskowicza z prosba o aprobate tekstu. TP> Ciezko sie wyzwolic od uczucia, ze redakcja TP> zachowala sie w sposob nieodpowiedzialny, na TP> poziomie nastolatkow.
Teresko droga, nie moge sie oprzec wrazeniu, ze krzywdzisz dobrych Zydow z Gazety. To nie
GW osmieszyla Joskowicza, jesli w ogole mozna mowic o jakimkolwiek osmieszeniu. Nie sadze, aby po blisko dekadzie zycia w Polsce Joskowiczowi brakowalo wokol ludzi, mogacych list zadiustowac. Jest on w pelni swiadomy ograniczen swojej polszczyzny i najwyrazniej mu to nie przeszkadza. Ja sie akurat do tego odnosze z pewna doza szacunku i nie uwazam tego za osmieszanie.
Dzial listow Gazety nie wyraza wlasnych opinii, tylko zajmuje sie publikacja pogladow nadeslanych przez czytelnikow, wiec trudno im zarzucac, ze "nie zgadzaja sie z opinia Joskowicza". Nie jest zadaniem redakcji poprawianie czyichkolwiek listowi i odsylanie ich nadawcy do akceptacji. Co wiecej, nie sadze, ze ta debata mialaby miejsce, gdyby list pelen bledow napisal Pipscikowski, a nie Joskowicz.
Gazeta bylaby moze i nieodpowiedzialna, gdyby sie nad listem nie zastanawiali. Jak pisze Ania, decyzje podjeto na szczeblu co najmniej kompetentny, po namysle i rozwazaniach. Nastolatki???
Serdecznosci,
Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 04 Jun 1998 11:27:04 +0200 (MET)
From: klamra@xxx.se
Subject: Jeszcze raz Zydzi i UB ale fakty, nie mity
Swietliczanie drodzy i szanowni.
Niektore tematy powracaja na swietlice jak bumerang i sa walkowane jak gdyby nigdy nie bylo porzednich dyskusji. Te same watpliwosci, te same pytania i co najgorsze te same powtarzane mity. Do takich zelaznych tematow nalezy sprawa Zydow w UB. I znowu co poniektorzy pisza ze UB bylo zdominowane prze Zydow, mowa o zydowskich zbrodniarzach, itp, itd. Juz kiedys o tym pisalem, powtorze wszystko w skrocie jeszcze raz i mam bloga nadzieje ze tym sposobem zamkne temat, przynajmniej do czasu przyjscia Mesjasza.
Tylko ze z drugiej strony liczba ludnosci zydowskiej w Polsce byla wtedy znacznie nizsza niz tuz po wojnie. Gdzies kiedys znalazlem ze ludnosc zydowska tuz po wojnie oceniano na 300-350 tysiecy. Okolo 200 tysiecy przezylo w Rosji, reszta uratowala sie w Polsce, ukrywali sie, przezyli obozy. Na poczatku lat piedziesiatych, juz po wielkiej fali emigracji, oceniano Zydow na okolo 80 tysiecy. To by znaczylo ze okolo 40 tysiecy bylo w wieku produkcyjnym, w wiekszosci pracownicy roznych spoldzielni krawskich i szewskich na Dolnym Slasku, w Lodzi, Warszawie. Po prostu brakowalo Zydow do tych domniemanych 50% w UB.Wiec jeszcze raz od poczatku czy UB bylo zydowskie? Pisala o tym Krystyna Kersten, znany historyk z branzy najnowszej historii Polski. Wsrod roznych argumentow powoluje sie tez na raport ministra bezpieczenstwa Radkiewicza do Bieruta z konca 45 r. Raport traktuje o pracownikach sluzb bezpieczenstwa i tez ich strukturze narodowosciowej. I tak, wtedy w bezpieczenstwie pracowalo 28 tysiecy ludzi, z czego Zydzi stanowili 1.7%. Wsrod kierownictwa Zydzi stanowili 13%. Pozostaje otwarty problem jakie stosowano tu kryteria i kogo zaliczano do Zydow. Mozna wiec sobie wnosic rozne poprawki typu ze tylko co piaty sie przyznawal, itp, ale nikt rozsadny z tych oficjalnych 1.7% nie zrobi 50%. Wiec, jak pisze Kersten, twierdzenie ze Zydzi dominowali w UB, ze UB bylo czysto zydowskie to wielki mit. Mozna przypuszczac ze w latach 50 w UB pracowalo znacznie wiecej ludzi, moze dwa razy wiecej, moze 50-60 tysiecy ludzi.
Mam taka swoja skromna teorie ze mit o zydowskim UB musial powstac gdzies w r. 56. Wtedy to musial byc wygodny mit w celu wykrecenia sie od odpowiedzialnosci. Dzisiaj w Polsce jest to tez wykorzystane przez niektore grupy, czesto w celu pokazania ze stalinowski teror w Polsce to byla robota wylacznie Zydow i Rosjan, wiec elementy obce. Polacy nigdy nic nie mieli z tym wspolnego, zreszta nigdy by nie gnebili swoich. Wiec jeszcze raz moi drodzy, zamknijmy ta sprawe, odczepmy sie od tego tematu, nie powtarzajmy mitow i bzdur a raczej trzymajmy sie faktow plus duza doza rozsadku. Jest tyle innych fajnych tematow.
Pozdrawiam
Wowka Klamra
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 5 Jun 1998 01:19:55 EDT
From: Trueweb@xxx.com
Subject: Re: czy gazeta wyborcza propaguje antysemityzm?
Henku drogi:
A ja za Teresa jak za pania matka. Dopoki zylem w Polsce zdobywalem moj chleb codzienny redagowaniem, a twardy byl ten kawalek chleba, uwierz mi! Bo ja wlasnie pracowalem w "Naszym Glosie", dodatku do "Folks-Sztyme" i moim zadaniem przez wiele lat bylo spolszczanie tekstow ktore w najlepszym wypadku mozna bylo okreslic jako polskopodobne. Czytalem tekst Joskowicza i moge Ci powiedziec ze jest to male piwo w porownaniu z perelkami z ktorymi ja sie musialem zmagac! Ale za to nazwiska autorow blyszczaly calkiem jasnym blaskiem na firmamencie literackim w Polsce. Nomina sunt odiosa, zostawie je sobie na zas ("s" z akcentem, prosze dowcipasow), jesli trzeba bedzie kogos kiedys zaszantazowac. To nie jest prawda ze Joskowicza nie mozna bylo zredagowac, nawet za cene przerobienia kazdego zdania.
Jezeli redakcji
GW zalezalo na puszczeniu tego tekstu, to mozna i trzeba sie bylo poswiecic. W koncu przeciez chodzilo o sens wypowiedzi a nie o ubawienie gawiedzi probka "zydlaczenia" kalwaryjskiego chasyda. Nie posadzam
GW o antysemityzm, ale o brak wrazliwosci - i owszem. Przeciez ja wiem, a Ty z pewnoscia rozumiesz ze naglosnienie Joskowicza w
GW na cala Polske to nie to samo co sluchanie w kabarecie Lopka czy Dziewonskiego.
Pozdrawiam serdecznie,
Marek W.
P.S. Dzieki za dobre slowo in camera.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 01:55:01 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: czy gazeta wyborcza propaguje antysemityzm?
Marku drogi, wysoko cenie opinie zarowno Teresy, jak i Twoja i chetnie dam sie przekonac. Jedno pytanie: dlaczego to
GW ma byc odpowiedzialna za polszczyzne dobrego rebego?
Serdecznosci, Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 10:33:41 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Re[2]: czy gazeta wyborcza propaguje antysemityzm?
Teresko droga, czuje sie przekonany argumentacja Twoja i Marka - list nalezalo zredagowac. Tyle o sprawach dotyczacych zasad dziennikarstwa.
Natomiast imputowanie
GW swiadomej checi osmieszenia rabina, po liscie Ani - to juz, jak pisza autorzy bajek, zupelnie inna historia.
Serdecznie, Henryk
TP> I could not say it better myself, Marek. Dziekuje TP> za poparcie. Heniek, nigdy nie widzialam w NY Times TP> czy w Washington Post niegramatycznie napisanego TP> listu, a chyba nikt z nas nie zaklada, ze wszyscy TP> "korespondenci" sa plynni w gramatyce i ortografii TP> jezyka angielskiego. Wniosek jest jasny; redakcja TP> poprawia oczywiste bledy, starajac sie nie wypaczyc TP> zamiarow i opinii piszacego. Joskowicz jest TP> wystarczajaco prominentnym czlowiekiem w Polsce, TP> aby kazdy jego list byl wydrukowany. GW posliznela TP> sie na swojej probie osmieszenia go. Dlatego wlasnie, TP> z poczuciem szczodrosci w sercu, oskarzylam ich TP> tylko o wybryk pasujacy nastolatkom, a nie o nic TP> wiecej.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 18:13:24 EDT
From: majka.ek@xxxx.com (Majka Krakowski)
Subject: Jurkowi Andrzejczakowi...
> Napisales w refleksjach...
> To straszne jak dalismy sie zaszczuc; jak
> rzeczywiscie wyssalismy z mlekiem matki
> ten strach przed byciem Zydem
[...]
Moj drogi,
Zdanie, ktore przytoczyles, ze dalismy sie zaszczuc odnosilo sie do stwierdzenia w liscie Jakuba Bekkera, ze Zydow w organach wladzy bylo rzeczywiscie ZA duzo. Nawet nie mysle ze Jakub tak naprawde uwaza, podejrzewam ze po prostu niezrecznie sie wyrazil, a mnie to wlasnie wyrazenie nasunelo lancuszek mysli, na ktore z kolei Ty zareagowales...
Tak naprawde, w moim wypadku nigdy nie dalem sie zaszczuc... Dac sie zaszczuc znaczyloby poddanie sie tym malym koltuniarzom ze starych Bielan, ktorzy rysowali mi gwiazde Dawida na tornistrze, machali reka pod broda i krzyczeli - Mosiek! Na poczatku bylo to nawet bolesne, nie zebym wiedzial wtedy co to jest Zyd,-- ale pamietam ten mur szybko powstajacy miedzy mna a reszta dzieci. A nie bylo to trudne, bylem jedynym zydowskim dzieciakiem w klasie. W drugiej klasie, moja sytuacja poprawila sie - wprowadzono lekcje religii. I wtedy okazalo sie ze mam kolege, ktorego rodzice postanowili tez nie posylac na religie. Czyli pojawily sie dwie gwiazdy Dawida na tornistrach i dwoch Moskow. Niestety "idylla" pekla dosyc szybko, gdy Jurka Grabskiego rodzice pojawili sie u nas w domu, a mieszkalismy praktycznie przez ulice, zeby sie zapytac moich rodzicow co z tym fantem zrobic.
Wyszli lekko zaskoczeni, bo nie podejrzewali ze Krakowscy sa Zydami. Oni nie byli -- po prostu nie chcieli zeby ich synowie (a mieli dwoch) chodzili do kosciola... Efektem tego bylo otrzymanie od ojca pozwolenia na bicie tych co mnie przezywaja... I w krotkim czasie, spacyfikowalem sasiedztwo. Spacyfikowalem je do takiego stopnia, ze jeszcze wiele lat pozniej, gdy moja siostra, ktora miala wyjatkowo semickie rysy, wysiadala z tramwaju i ruszala w strone domu, eskortowala ja do samej bramy grupa lokalnych chuliganow -- "bo to siostra Andrzeja"... To jej zreszta w pewnym sensie imponowalo, byla "ksiezniczka" ulicy Ceglowskiej -- i to z jaka eskorta... Az pewnego dnia wrocila do domu zaplakana, bo ktos jej naublizal w tramwaju od Zydowek i kazal oddac sobie miejsce. Ojciec sie wsciekl, - "trzeba bylo dac w morde!" - krzyknal. Elzbieta, popatrzyla na niego i ni stad ni zowad spytala: "Tato, a my jestesmy Zydzi?". Ojciec zbaranial, gdyz nigdy nie ukrywal swojego pochodzenia, a ja - tak wtedy jak teraz - to po prostu zupelnie nie interesowalo. "No oczywiscie, ze jestesmy..." - odpowiedzial. "To dlaczego mialabym mu dac w morde? Przeciez on powiedzial prawde..." - nie rozumiala moja siostra. "Przeciez sam wiele razy mowiles, ze za mowienie prawdy nie mozna nikogo karac." Ojciec zaniemowil...
Nie pamietam w tej chwili co jej odpowiedzial, ale cokolwiek to bylo nie przekonalo jej do konca. Bo pozniej, po kolacji, to male stworzenie o czarnych oczach i pieknych kruczo-czarnych wlosach, przydreptalo do mojego pokoju i usiadlo na lozku i popatrzylo na mnie z politowaniem. "Tos ty ich lal za nic... za prawde..." I od tej pory zaczela wysiadac o przystanek wczesniej, zeby nie przechodzic kolo kawiarni "Zorza" pod ktora czekala na nia jej eskorta.
Do zobaczenia w Ashkelonie.
Andrzej Krakowski
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 21:57:46 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Kuras-Ogien
Wiesiek, w odpowiedzi na uwagi Saszki o konflikcie polsko-ukrainskim na kresach wschodnich:
AS>> Chcialem tylko zaznaczyc, ze podczas mojego AS>> pobytu na Zachodniej Ukrainie, grasowaly tam AS>> oddzialy UPA od zakonczenia wojny az po lata 50-te. WK> Z tego co wiem. Pod koniec wojny AK wyslalo na tamten WK> swiat (na Ukrainie) okolo 50 tys. Ukraincow.
To jest cyfra przerazajaca i zawyzona, ale nie wychodzaca poza rzad wielkosci. Tam sie lala krew w sposob trudny do wyobrazenia w innych czesciach kraju. W pierwszej wielkiej akcji przeciwko Polakom na Wolyniu i Polesiu UPA wymordowala, wedle dwoch lubelskich historykow, Motyki i Wnuka, 17,000 ludzi w przeciagu dwoch miesiecy. Polacy domagali sie u Niemcow - gubernatora i szefa wolynskiego gestapo - pomocy przy stworzeniu samoobrony. W okregu tarnopolskim i lwowskim, w ciagu pierwszych miesiecy 1944 zginelo 6000- 8000 Polakow.
AK, ktora miala tam ogromne sily, m.in. 27 Wolynska Dywizje Piechoty, odpowiedziala pacyfikacjami i samoobrona, i na kresach wylano morze krwi. Oblicza sie, ze z rak ukrainskich zginelo na kresach 100,000 Polakow. Straty ukrainskie, wedlug tych samych historykow, wyniosly 10 do 20 tysiecy ludzi. Mowa o latach 1943-1948, czyli wliczajac akcje wojska i sluzby bezpieczenstwa. Byly one brutalne, ale, w przeciwienstwie do akcji pacyfikacyjnych podziemia nie mialy zazwyczaj charakteru masowych rzezi.
Saszka w swoim liscie przypisal bezpiece slynny mord we wsi Wierzchowiny na Lubelszczyznie. To jest nieprawda. Blisko 200 mieszkancow wsi, Ukraincow, w tym kobiety i dzieci, zostalo wymordowanych w czerwcu 1945 przez oddzial Narodowych Sil Zbrojnych majora "Szarego". Potwierdzila to dwa tygodnie pozniej oficjalna gazeta NSZ, "Szczerbiec", piszac, ze "walka z zydokomuna i hajdamatczyzna (tj Ukraincami) rozpoczela sie... do Wierzchowiny nie tylko przyznajemy sie, ale zapowiadamy jeszcze niejedno Psie Pole hajdamatczyzny..."
W cztery dni po mordzie w Wierzchowinach oddzial "Szarego", stacjonujacy w odleglej o 20 km wiosce, zostal rozbity przez wojska NKWD. Byl to koniec, pisza Wnuk i Motyka, NSZ-u jako sily politycznej na Lubelszczyznie.
Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 21:10:01 -0600
From: Alexander Sharon <sharona@xxxxxxxxx.com>
Subject: Re: Kuras-Ogien
Chyba nie zrozumielismy sie Heniek. Nie mialem na uwadze wsi lubelskiej Wierzchowiny, ale rejon Prikarpacia, zwany Wierchowina (ukr. Werchowyna) w Galicji Wscodniej. To sa okolice, gdzie wyrastalem wlasnie w okresie gdy w Boryslawiu znajdowaly sie zwiekszone oddzialy NKWD do oddzialu z bandytyzmem.
Sasza S.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 23:35:52 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Kuras-Ogien
Saszka Sharon, o mojej nieznajomosci geografii:
[...]
Wybacz, Saszka, moja tepote. Czytalem w pracy, pisalem w domu, z pamieci zawodnej. Kojarze, okolice Drohobycza. Mawiano, ze rdzenna ludnosc miala wlochate podniebienia. Sluchaj, napisales, ze tam polskie UB dzialalo, czy tez mi sie przywidzialo?
Best, Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 05 Jun 1998 22:25:11 -0600
From: Alexander Sharon <sharona@xxxxxxxxx.com>
Subject: Re: Kuras-Ogien
Polskie UB nie dzilalo na Prikarpatiu, ale po drugiej stronie granicy w Bieszczadach, (odleglosc kilku kilometrow). Tam nie ma wlasciwie dobrych drog jezdnych, ktore znajduja sie w dolinacc rzeczek zasilajacych rz. Dniestr. Te zas drogi co sa, to przewaznie "log roads" ktore sluzyly do wyrebu lasu albo dojazdu do szybow naftowych. Ale blizej granicy gorki sa coraz wyzsze. Miejscowa ludnosc, Huculy, i glebiej dalej w gorkach w kierunku Zakarpacia, Rusini i lemki, bardzo sprzyjali swoim partyzantom. Pamietam tylko nazwe jednego oddzialu UPA w tych okolicach, nosil on mienie Dovbusza. W 50 roku, zganili cala ludnosc w Botyslawiu, gdzie NKWD wieszalo mlodego olbrzymiego zupelnie obnazonego chlopaka. Ojciec pozniej opowiadal, ze znal tego chlopca jako dziecko sasiadow z wioski. Posrod czlonkow sowieckiej NKWD bylo kilku Zydow ze Wschodu, ktorzy znali ukrainski.
Co do wspolpracy, szkolenia polskiego UB w centralach NKWD we Lwowie i Stanislawowie oraz wspolnej praktyki w "terenie" slyszalem cos od znajomego ukrainca przed kilku laty. Podejrzewam, ze napewno sa jakies istniejace wydawnictwa w bibliotekach w Toronto i Albercie na ten temat. Ale ile w tych wydawnictwach fantazji i ile prawdy? Ciekaw jestem archiwow NKWD i polskiej UB na ten temat.
Pozdrawiam
sasza
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 07 Jun 1998 17:49:24 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Fw: Fw: Apel o pomoc z Polski
Michael Ben Ari, sugerujac, ze nie ma po co kruszyc kopii
o odzyskiwanie spolecznej wlasnosci zydowskiej w Polsce:
MBA> Mysle, ze duzo korzysci z tego nie bedzie, a za to MBA> duzo wiecej antysemityzmu i szkody dla tych Zydow, MBA> ktorzy tam zostali. Jesli chcemy zwrocic gminom MBA> zydowskim mienie po wymordowanych wlascicielach, MBA> trzeba bedzie wysiedlic wielu (milion?) Polakow MBA> z ich obecnych domow. Jesli chcemy, zeby Zydzi MBA> w Polsce mieli normalne zycie, powinnismy dazyc MBA> do tego, zeby temat zydowski zszedl z porzadku MBA> dziennego. Stale jatrzenie i rozdmuchiwanie MBA> starych spraw na pewno nie bedzie sprzyjac MBA> normalizacji. Wiadomo, ze wielu Zydow, ktorzy MBA> przyjezdzaja zza granicy do malych miasteczek, MBA> szukajac sladow swoich domow, spotyka sie MBA> z wrogim przyjeciem ze strony Polakow, ktorzy MBA> obawiaja sie zadan o zwrot mienia.
Klocku drogi, Polacy w malych miasteczkach obawiaja sie zadan o zwrot mienia, bo je przejeli po zamordowanych Zydach. Rozumiem, ze te domy pozydowskie nie mogly sie zamienic w skansen, ale sposob, w jaki to mienie przejmowano przemilcze, bo sie boje oskarzenia o jatrzenie. Dodam tylko, ze slowo "przejeli" jest poteznym eufemizmem. Nie zgadzam sie, ze temat zydowski winien zejsc z porzadku dziennego: sprawy nalezy unormowac przy pomocy prawa, i wcale nie wedle pomyslow Sultana Kalmanika. Taki akt prawny juz istnieje i przywraca Zydom wlasnosc pozaprywatna.
Nie oznacza to, ze jakichkolwiek Polakow nalezy wysiedlac: ale jesli w starej synagodze urzadzono sklad makulatury, a dzis jest to hurtownia umywalek - to lokator powinien placic Zydom czynsz. Wlasnosc spolecznosci zydowskiej (szkoly, szpitale etc.) zostala w znacznym stopniu przejeta przez instytucje komunalne w Polsce, wiec wysiedlanie nie grozi, nie ono tez bylo intencja ustawy.
Serdecznosci, Henryk
To: reunion-forum@xxxxxxx.se
Date: Tue, 9 Jun 1998 15:24:38 +0200
From: Anka Lec <de_tusch_lec@xxx.dk>
Subject: cos nas do siebie ciagnelo
[...] Po 30 latach spotkalismy sie ponownie. Chcielismy nasze 50-lecie, te specjalna rocznice urodzin obchodzic wspolnie, rozsianymi po calym swiecie. Wszyscy byli zachwyceni pomyslem, Spotkalismy sie pod koniec maja w Kazimierzu nad Wisla. Spotkala sie nasza "paczka", bo tak chyba nalezaloby nazwac te grupe. "Paczka" bo przeciez nie tylko klasa, a z klasy tez ci najblizsi.
Oczywiscie wiekszosc przyjazni zaczela sie jeszcze w szkole podstawowej nr. 43 na Latawcu. Pierwsze prywatki, pocalunki, zblizenia. Pozniej liceum Gottwalda nr. 14 na Nowowiejskiej jeszcze wieksze milosci, jeszcze wieksze bale. Paczka sie troche przetasowala, doszlo pare z zewnatrz z innych szkol, wszyscy bylismy sobie bardzo bliscy, cos nas laczylo, jakas niewidoczna nienamacalna nic (z przecinkiem nad c). Po maturze troche sie nasze kontakty rozluznily, powstaly nowe pary, nowe, bardziej dorosle uklady z ludzmi z innych srodowisk ale o naszych "paczkowych" kontaktach nigdy nie zapomnielismy. [...]
Spotkalismy sie [20 maja 1998r.] po 30 latach tak jak bysmy sie widzieli wczoraj. Niektorzy wyemigrowali po marcu jako Zydzi, niektorzy przedostali sie na Zachod jako Polacy i stali sie Zydami, niektorzy nie zupelnie, niektorzy zostali w Polsce jako Zydzi, niektorzy jako Polacy. [...]
Wracajac na obiad do SARP-u w Kazimierzu przejezdzalismy przez ziemie lubelska, a Heniek caly czas powtarzal ze te wszystkie stare przedwojenne domy, domki i chatki drewniane, to przeciez mienie pozydowskie. Oczywiscie bez watpienia mial na to dowody. Nagle zaczal zbaczac z glownej drogi, pytac napotkanych o kierunek. Wszyscy znali to miejsce, ktore najwyrazniej chcial nam pokazac. Szukajac opowiadal, ze w tych okolicach zaczynaja sie lasy lubelszczyzny, gdzie w czasie wojny mieszala sie jak w tyglu cala skomplikowana sytuacja wojenna. W okolicznych miasteczkach mordowano Zydow, a resztki wywozono na Majdanek i do Belzca. Zydzi ukrywali sie w lasach, tworzac grupki uchodzcow i niekiedy, oddzialy partyzanckie. Mordowano ich dalej, wylapywaly je formacje Narodowych Sil Zbrojnych, Pogotowia Akcji Specjalnej, Narodowego Zwiazku Wojskowego, a czasem nawet oddzialy polskiej partyzantki komunistycznej. Tam dzialalo AK i partyzantka sowiecka, na lubelszczyzne dochodzila nawet UPA. Tam tez powstalo pojecie ‘partyzantow’ ujetych w cudzyslow, grupy, ktorej przypisywano odpowiedzialnosc za Marzec, i tam zaczal sie ich konflikt ze zrzuconymi z ZSRR zydowskimi komunistami.
Obok malenkiej wioski, skladajacej sie z kilku domow wjechalismy nagle w las. Jechalismy teraz wyasfaltowana szosa, najwyrazniej prowadzacej do nikad. To nikad na zboczu pagorka z kamiennymi schodami okazalo sie..... granitowym sarkofagiem. Stanelismy nad grobem Mieczyslawa Moczara.
Zdecydowal, by go w tych lasach pochowano. Trzydziesci lat wczesniej zadecydowal o naszych dalszych losach, a teraz stalismy nad jego grobem, wbrew wszystkiemu, znowu razem. [...] Heniek zapewnial mnie, ze, wbrew moim przypuszczeniom, nastepne nasze spotkanie bedzie niemniej udane. [...]
Nastepnego razu juz jednak nie bedzie, bo bylo to pierwsze, jedyne, i dlatego niepowtarzalne spotkanie".
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Mon, 08 Jun 1998 11:18:26 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Apel o pomoc z Polski
Marysia, o mieniu pozydowskim w Polsce (takze Anka i Edek):
MS> Jesli chodzi o Polske, to zgadzam sie z Anka ze MS> trudno bedzie znalezc prawowitych spadkobiercow, MS> co nie znaczy ze trzeba zrezygnowac z ich MS> odzyskania
JRCP - Jewish Religious Community of Poland - to Zwiazek Gmin Wyznaniowych Zydowskich. Cytuje za "Polityka": "Zarejestrowany w roku 1993. Kontynuuje dzialalnosc Zwiazku Religijnego Wyznania Mojzeszowego, zalozonego w 1946 r. i jest prawnym spadkobierca przedwojennej gminy."
Henryk D.
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Tue, 09 Jun 1998 12:37:07 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: szum wokol "Mieszkajac na ziemi popiolow"
____Textpert Alert____ wrote:
LF> powiedz mi, czy Twoj list do GW byl zamieszczony LF> tam jako kolejny artykul w jakims cyklu, czy tylko LF> jako "zwykly" list do redakcji? A co z pozostalymi...? LF> Artykul Dorosza (z 30 maja?) zdaje sie miec range LF> wiecej niz "listu do GW"... ale, podobie jak reszte, LF> znam go tylko w wersji elektronicznej, wiec trudno LF> mi sie rozeznac jak byl zamieszczony.
Czesc, Luc. Przed chwila poczta przyniosla Tycha,
• Slowo Zydowskie #6(162) 20 III 1998.
Feliks Tych "Kilka uwag historyka o marcu 1968"• Almanach Zydowski 1998..."W cieniu Szoah:
Ocaleni z Holocaustu i ich ocena postawy
spoleczenstwa polskiego w czasie okupacji.
Zapomniane swiadectwo z 1994 r."dziekuje serdecznie. Jeszcze nie przeczytalem dokladnie, rzucilem tylko okiem, ale to jest z zakresu zagadnien b. mnie interesujacych, wiec naprawde jestem Ci wdzieczny. Podzielam w pelni zdanie Tycha, ze wojna w straszliwy sposob skorodowala stosunek Polakow do Zydow.
Tekst do
GW byl pisany jako polemika, a nie list, i tak wydrukowala go Gazeta - w dziale "Opinie". Tekst Dorosza, znacznie "Opiniach". To jest standartowy format
GW dla tekstow polemicznych. Moj tekst byl uzgodniony z Adamem jeszcze przed napisaniem - zadzwonilem do niegoz pytaniem, czy zechce polemike.
Natomiast list Janczewskiego byl przeslany jako list do redakcji i tak tez zostal wydrukowany.
Best, H.
# 1998-04-21 Dawid Warszawski "Mieszkajac na ziemi popiolow" # http://listserv.acsu.buffalo.edu/cgi-bin/wa?A2=ind9806A&L=poland-l&P=7130 # 1998-04-27 Zbigniew Janczewski # 1998-06-01 Dawid Warszawski (replika) # http://listserv.acsu.buffalo.edu/cgi-bin/wa?A2=ind9806A&L=poland-l&P=7466 # 1998-05-04 Henryk Dasko "Wspolny popiol, inna pamiec" # 1998-06-01 Dawid Warszawski (replika) # http://listserv.acsu.buffalo.edu/cgi-bin/wa?A2=ind9806A&L=poland-l&P=8484 # 1998-05-30? Krzysztof Dorosz "List do Dawida Warszawskiego" # http://listserv.acsu.buffalo.edu/cgi-bin/wa?A2=ind9806A&L=poland-l&P=770 # 1998-06-01 Dawid Warszawski (replika K Doroszowi) # http://listserv.acsu.buffalo.edu/cgi-bin/wa?A2=ind9806A&L=poland-l&P=7543
To: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Date: Wed, 10 Jun 1998 07:15:09 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: szum wokol "Mieszkajac na ziemi popiolow"
HD> [...] Podzielam w pelni zdanie Tycha, ze wojna HD> w straszliwy sposob skorodowala stosunek HD> Polakow do Zydow.
Pytanie jest, czy nasi rodacy en masse je podzielaja. Chyba raczej nie; bo jezeli tak, to jakos nie widze chetnych do wyciagniecia z tego wnioskow. Dla mnie ten dokument[*] jest rodzajem "the smoking gun" odnosnie stosunkow "polsko-zydowskich" za okupacji. Nie znam czegos bardziej wymownego, i nie sadze ze w ogole istnieje na papierze.
HD> Tekst Dorosza, znacznie obszerniejszy, HD> zatytylowany, "List" rowniez drukowano HD> w "Opiniach".
W miedzyczasie Kostek mi napisal, ze ten byl w "Arce Noego", czemu bym sie nie zdziwil, bo tak namaszczony filozoficznym dobrem ze mozna sie udlawic. OK, jestem cyniczny.
HD> To jest standartowy format GW dla tekstow HD> polemicznych. Moj tekst byl uzgodniony HD> z Adamem jeszcze przed napisaniem - HD> zadzwonilem do niegoz pytaniem, czy HD> zechce polemike.
Jak myslisz: czy maja dosc tego tematu, czy jeszcze nie?
__L
[*] Feliks Tych "Ocaleni z Zaglady i ich ocena spoleczenstwa
polskiego w czasie okupacji. Zapomniane swiadectwo
z roku 1944." (swiadectwo Ryszarda Janusza Kujalnika,
oryg. [w:] Gazeta Lubelska 1 XI 1994, s. 3);
[w:] "Dlugi Cien Zaglady: Szkice Historyczne"; ZIH
IN-B, Warszawa 1999; pp. 55-67: ISBN 83-85888-11-X.
"Poprawiony tekst publikacji ogloszonej w Almanachu
Zydowskim 1997-1998".
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 10 Jun 1998 07:49:35 +0200
From: Leo Kantor <adekvat@xxxxxxx.se>
Subject: Zwyciestwo TSKZ-tu
MW> Zdarzylo nam sie wielokrotnie wspominac tu MW> owe TSKZowskie kolonie, obozy, kluby, szkoly MW> - i zawsze z ogromna doza nostalgii. Wiaze MW> nas ta przeszlosc znacznie silniej niz jesmy MW> gotowi przyznac sie przed samymi soba. MW> A szczegolnie jednego nasze madrale nie chca MW> dopuscic do mysli: ze mianowicie ten Reunion MW> 68, te nasze zjazdy, ta swietlica, ze to MW> wszystko w jakims stopniu jest posmiertnym MW> zwyciestwem TSKZu i ludzi ktorzy nim kierowali.
Drogi Mareczku, bracia i siostry w Reunionie,
Napisales ciekawy i potrzebny tekst "My z Nowogrodzkiej". Twoje uwagi i obserwacje sa sluszne i na miejscu. Chcialbym tylko w jednej sprawie pozwolic sobie na refleksje troche z innej strony.
Otoz w 1965 roku bylem kierownikiem obozu dla mlodziezy zydowskiej w Ostrowiu kolo Jastrzebiej Gory. Bylem tam w ubieglym roku, juz tej polanki na ktorej staly nasze domki capmingowe, nie ma. Ostrowo sie zabudowalo porzadnie. Odnalazelm jednego starszego faceta. ktory pamietal ze cos takiego bylo. Ale nie o tym chcialem napisac.
Pewnego pieknego lipcowego dnia zadzwonil do mnie szef wydzialu oswiaty TSKZ-tu swietej pamieci, lubiany przez nas Ignacy Felhender i powiedzial. Kantor "sluchajcie" u was dzisiaj maja byc ludzie z Jointu (American-Jewish Joint Distribution Committee) nic im nie pokazuj, zadnych dziennikow zajec itp. My zaraz przyjezdzamy. Po kilku godzinach zajechal na plac apelowy przed stolowka, piekny czarny Mercedes, wyszlo z niego dwoch panow w nienagannie skrojonych garniturach. Byli to nikt inny tylko sami szefowie Jointu na Europe. Skierowali automatycznie swoj wzrok na maszt z polska flaga a potem na emblematy obok niego.
"Ile macie tu dzieci ?" zapytali.
"Ponad 250" - odpowiedzialem.
"Czy wszyscy sa zdrowi ?"
"Tak, wszyscy sa zdrowi, sa teraz na plazy", - odpowiedzialem.Potem zaprosilem ich na kawe do kancelarii i zaproponowalem zjedzenie wspolnie obiadu. Mial byc tego dnia chlodnik z mlodych buraczkow, na drugie kotlety mielone z mizeria, i kompot z rabarbaru [godnym podkreslenia jest precyzja meldujacego rekolekcji jadlospisu sprzed gora 40 lat (przyp. red. dyz.)]. Poprosilem zeby poczekali az Felhender przyjedzie. Panowie wypili szybko kawe i powiedzieli ze musza juz jechac dalej. "Powiedz twoim szefom, ze wcale nie interesuje nas ani program, ani dzienniki zajec ani ta flaga na maszcie. Najwazniejsze, ze jestescie razem a potem zobaczymy"
Wizyta trwala 30 minut. Wsiedli do tego pieknego Mercedesa, i odjechali. Szkoda ze Henka Dasko, ktory tak lubi i ceni dobre samochody z nami wtedy nie bylo. Poznym wieczorem rozdygotana Wolga przyjechali spoceni Felhendler z jego obstawa panem Gilertem. Jointu juz nie bylo. Pachnialo nagrzanym mocno sloncem lasem swierkowym, takiego zapachu na calym swiecie nigdy potem mi sie nie udalo zlapac. Dziewczyny i chlopcy spali w swoich domkach. Anka Karpinska, ktora wtedy jeszcze mnie lubila i wisiala mi calymi dniami na ramieniu i byla bez przerwy, ciagle usmiechnieta przez caly Bozy dzien, chyba spala tez. Ewa Harley w campingu obok. Tylko Pan Srebro moj zastepca ds administracyjnych szukal ciagle w trawie lyzek i widelcy, ktore mu skradl Jarek Wajntraub, dzisiaj konsul Izraela w Rosji. Jarek zabieral sprzet do tak zwanego dzikiego podobozu pod plotem naszego osrodka, ktory na wlasna reke zalozyl bez porozumienia z Zarzadem Glownym TSKZ-u. Nie spala tylko tej nocy Urszulka Felhendler w swoim campingu, corka glownego bossa TSKZ-tu. bo zniknela wieczorem z kolezanka, jak jej ojciec przyjechal, juz jej nie bylo. Nie pytajcie mnie co mi Felhendler powiedzial o dyscyplinie obozowiczow. Po wielu latach okazalo sie, ze byla wtedy u ratownikow komunalnych w Jastrzebiej Gorze, na szczescie jeden z nich byl Zydem z Katowic. Edek Baral, dzisiaj profesor onkologii w Kanadzie, emigrant marcowy.
Mareczku! Wydaje mi sie, ze Reunion 68 jest posmiertnym zwyciestwem nie tyle TSKZ-u co bardziej JOINT-u i tych Zydow amerykanskich przy tym i Mojszele Rozenkranca z Brooklynu na ten przyklad, wlasciciela fabryki gorsetow, ktorzy jak wielu innych placili skladki na JOINT i dzieki ktorym dzieci i nasza mlodziez mogli byc wsrod tych lasow swierkowych i wydm z niepowtarzalnym bialym piaskiem, gdzie mozna bylo, jak sie mialo szczescie, znalezc ziarnko bursztynu i zawiezc go swojej mamie w Warszawie, Lodzi, Wroclawiu i Dzierzoniowie.
Organizacja, ktora miala dosc wczesnie swoja wlasna perspektywe, jakze sluszna, wizje tych naszych polsko-zydowskich losow, jeszcze na dlugo przed zalozeniem Reunion 68.
L.Kantor
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Wed, 10 Jun 1998 08:17:09 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: szum wokol "Mieszkajac na ziemi popiolow"
LF> Dla mnie ten dokument jest rodzajem "the LF> smoking gun" odnosnie stosunkow "polsko- LF> zydowskich" za okupacji. Nie znam czegos LF> bardziej wymownego, i nie sadze ze w ogole LF> istnieje na papierze.
Bezsprzecznie, Lucek. Polacy tego nie podzielaja. Zgadzam sie z Toba. Dokument wazny, nie wiem, czy najwazniejszy - po wojnie drukowano b. duzo, m.in. pod auspicjami Centr.Zyd. Komisji Historycznej - ale celny.
LF> [tekst Dorosza] tak namaszczony filozoficznym LF> dobrem, ze mozna sie udlawic. OK, jestem LF> cyniczny.
Dorosz taki jest. On, zdaje sie, z wyksztalcenia jest filozofem, a ktoregos dnia obudzil sie dobrym chrzescijaninem.
Best, H.
To: hdasko@total.net
Date: Thu, 11 Jun 1998 07:17:00 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: szum wokol "Mieszkajac na ziemi popiolow"
HD> Dokument wazny, nie wiem, czy najwazniejszy - HD> po wojnie drukowano b. duzo, m.in. pod HD> auspicjami Centr.Zyd. Komisji Historycznej HD> - ale celny.
Chyba zartujesz... powaznie twierdzisz, ze istnieje jakies opracowanie (czy nawet tylko opis/ zarys problematyki) odnosnie demoralizacji i auto-demoralizacji ludnosci za okupacji? Nie moge sobie wyobrazic zadnego okresu PRLu w ktorym cos takiego moglo by powstac. Ciekawe czy powstanie za naszych czasow. Dlatego uwazam ten opis Kujalnika za cos niebywalego (nb. jeden moj znajomy grywal z nim w tenisa i wspomina go jako wyjatkowo porzadnego faceta... nie mial pojecia o jego wojennych losach).
LF>> Jak myslisz: czy maja [GW] dosc tego tematu,
LF>> czy jeszcze nie?
HD> Wiem, ze maja dosyc. Tam czeka kilka niedru-
HD> kowanych tekstow o sprawach zydowskich. Adam
HD> na razie odrzuca jakiekolwiek nowe propozycje
HD> na ten temat.
Tak wlasnie sobie wykoncypowalem, wiec nie bede nawet probowal cokolwiek im oferowac. Swoja droga szkoda, ze w Polsce nie ma drugiego dziennika o podobnym zasiegu.... Zycie Wolka jest nieczytelne, a Dziennik Polski z Krakowa prowincjonalne. Konczac poboznym zyczeniem "may all their footballs develop permanent leaks."
__L
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Thu, 11 Jun 1998 08:15:12 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: szum wokol "Mieszkajac na ziemi popiolow"
LF> [...] Nie moge sobie wyobrazic zadnego LF> okresu PRLu w ktorym cos takiego moglo LF> by powstac.
Nie, Lucek, nie twierdze. Nic nie pisalem o zadnym opracowaniu. Ukazywalo sie natomiast sporo rozmaitych swiadectw, glownie w gazetach, ale nie tylko. Wtedy nawet swiadectwa literackie wygladaly inaczej, vide "Wielki Tydzien", "Campo di Fiori", a nawet "Samson". Jesli porownasz to z "Poczatkiem" Szczypiorskiego, to wydaje mi sie, ze mimo jego niekwestionowalnej dobrej woli, wizja jest inna. Innymi slowy - nie wierze, zeby takie teksty jak "Wielki Tydzien" czy "CdF" mogly powstac w dzisiejszych warunkach, a wtedy jednak pisano duzo i bardziej obiektywnie.
Nic z tego oczywiscie nie oslabia wartosci tekstu p.K.
LF> [...] Swoja droga szkoda, ze w Polsce nie LF> ma drugiego dziennika o podobnym zasiegu.... LF> Zycie Wolka jest nieczytelne, a Dziennik LF> Polski z Krakowa prowincjonalne.
Alez jest. "Rzeczpospolita". Ma niedzielny dodatek, ma dzial o ksiazkach, ma obszerny dzial dyskusji i opinii. Bardzo profesjonalnie robione. Bezposrednia konkurencja dla
GW, szczegolnie w dzialach pozainformacyjnych.
Lucek, masz dostep do "Commentary"? Jesli tak - przeczytaj czerwcowy numer, ciekawe. Jesli nie - zrobie Ci fotokopie i posle, daj znac.
Best, H.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 11 Jun 1998 22:22:05 EDT
From: HBDB1997@xxx.com
Subject: Re: Zwyciestwo TSKZ-tu-Ostrowo-odpowiedz
In a message dated 98-06-11 09:54:59 EDT, zunz@xxxxxxxxx.xxx.il writes:
<< Jescze raz powtarzam, ze nie w intencji bylo wieszanie psow i zmniejszam roli Szmula Tenenblata jaka odegral w naszym kolonijnym dziecinstwie i obozowej mlodosci. >>
Ciesze sie z tak myslisz. Powodem mojej odpowiedzi bylo nie oburzenie a raczej fakt ze ludzie ktorzy nie zyja nie sa w stanie odpowiedziec na zarzuty . W czasie rozmow z ludzmi ktorzy piastowali wysokie stanowiska w TSZK lub Kongregacji Wyznaniowej w latach 1950-68 dowiedzialem (20 lat pozniej) jakie metody byly stosowane by zmienili oni decyzje i co grozilo za odmowienie. pozdrawiam
Heniek B.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 11 Jun 1998 22:27:05 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Zwyciestwo TSKZ-tu-Ostrowo-odpowiedz
Heniek Brandys, o dzialaczach TSKZ:
HB> W czasie rozmow z ludzmi ktorzy piastowali HB> wysokie stanowiska w TSZK lub Kongregacji HB> Wyznaniowej w latach 1950-68 dowiedzialem HB> (20 lat pozniej) jakie metody byly stosowane HB> by zmienili oni decyzje i co grozilo za HB> odmowienie.
Heniu, napisz obszerniej na ten temat, prosze. To b. ciekawe.
Pozdrawiam, Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 12 Jun 1998 14:37:23 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Rozdanie ambasadora
Czytajac dyskusje na temat spotkania z ambasadorem, nabieram podziwu dla sprawnosci sluzby dyplomatycznej min. Geremka. Oto jednym celnym posunieciem minister pelnomocny RP postawil Reunion przed poteznym dylematem egzystencjalnym.
Obawy Jozka i Wowki, ze moze dojsc do skandalu sa, jak sadze, raczej bezpodstawne. Nie slyszalem, zeby w ciagu trzydziestu lat od naszego wyjazdu ktokolwiek z naszej wycieczki do skandalu doprowadzil, wiec nalezy wierzyc, ze i teraz do tego nie dojdzie. Ambasador nie urodzil sie wczoraj i doskonale wie, czego moze sie spodziewac. Nie zdziwilbym sie wiec, gdyby na list Klocka c z e k a l. Moze nawet bebni palcami w blat biurka i co rusz kaze woznemu sprawdzac poczte. Moze zacznie spotkanie od kilku cieplych slow i przeczytania owego listu.
Ambasador nie poprosil tez o zorganizowanie spotkania, aby wspolnie z zebranymi odspiewac "Meine jidisze Mame". Ambasador reprezentuje rzad RP i cele takiego spotkania sa stricte polityczne. Nalezy przypuszczac, ze czescia jego misji jest chec zapewnienia uczestnikow Aszkelonu o dobrej woli obecnych wladz w stosunku do Zydow. Jest to, jak juz zauwazylo pare osob, bezsprzecznie prawdziwe. Ktos napisal ktoregos dnia, ze dzieki artykulowi we "Wprost" prezydent Polski cos zrobil w sprawie Marca. To nonsens. Polska od szeregu lat wykazuje b. wiele dobrej woli, a koncylicyjne posuniecia i udzial premiera w Marszu Zywych niekoniecznie przysparzaja rzadowi popularnosci wsrod polskich wyborcow.
Mozna tez sadzic, ze ambasador pragnie sie zorientowac w nastrojach, panujacych wsrod polskich Zydow naszej emigracji. W tym sensie zaden glos w dyskusji, nawet najbardziej agresywny, nie bedzie mial przykrych konskewencji, bo ambasador przychodzi wlasnie po to, zeby tego sluchac. Wyzalenie sie przed ambasadorem sila rzeczy zadziala jako swego rodzaju catharsis (Julek wie) i negatywne nastroje skanalizuje. O to tez chodzi ambasadorowi.
Jak mi sie wydaje - pisze to z boku, bo w Aszkelonie nie bede - to, co powyzsze, to sprawy polskie i Polski. Natomiast podejmujac dialog z ambasadorem RP, Reunion odstepuje od swej zasady apolitycznosci, albowiem ambasador przychodzi sie spotkac nie z grupa ludzi, grajacych w siatkowke na plazy, tylko z reprezentacja polskich Zydow, emigrantow Marca 68. Przychodzi z powodow konkretnych i politycznych, pragnac zdobyc wsrod tego grona poparcie dla Polski i jej celow. Ambasador jest na pewno porzadnym facetem, z udokumentowana filosemicka przeszloscia - tyle tylko, ze przychodzi nie jako kumpel, ale minister pelnomocny. Mozemy sie do upadlego zaklinac, ze nie jestesmy organizacja, ale nie mozna byc czesciowo w ciazy: oficjalne spotkanie z ambasadorem Polski jest posunieciem politycznym, przydajacym Reunion takiejz tozsamosci.
Nalezy sie spodziewac, ze za tym posunieciem moga nastapic inne. Polska ma ambasadora do spraw diaspory zydowskiej. Niewykluczone, ze ktoregos dnia powstana jakies miedzynarodowe komisje czy ciala, do ktorych Reunion zostanie zaproszone, moze nawet konkretne osoby, imiennie. Nie sugeruje, ze jest w tym cokolwiek zlego - ale to posuniecie, ten pierwszy krok w strone polityki, diametralnie zmienia tozsamosc Reunion. Nad tym, moim zdaniem, nalezaloby sie zastanowic p r z e d wyrazeniem zgody na spotkanie w Aszkelonie - a nie wtedy, kiedy polska prasa napisze, ze ambasador Iksinski odbyl spotkanie z organizacja polskich Zydow "Reunion '68", i ze MSZ bedzie dialog kontynuowac, zapraszajac przedstawicieli Reunion, etc.
Nie mam zamiaru pisac tu o polskich celach politycznych, bo nie w tym rzecz. Ale czytuje w swietlicy rozmaite propozycje na temat stworzenia z Reunion organizacji, ktorej szczytnym celem bedzie m.in. walka ze swiatowym antysemityzmem. Przydanie Reunion '68 cech TSKZ-bis jest nader odlegle od tych zamierzen.
Nie mam w tej sprawie glosu, ale mam opinie. Zgadzam sie calkowicie z Wowka i Jozkiem, ze dla wszystkich zainteresowanych byloby lepiej, gdyby to spotkanie odwolac w sposob taktowny, wedle przyjetych w takiej sytuacji zwyczajow. Nie widze jakichkolwiek korzysci, jakie z takiego spotkania moze osiagnac Reunion. Widze natomiast, ze karty rozdaje ambasador.
Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 12 Jun 1998 20:53:05 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Adam Ringier w telewizji Polonia
Dorota & Slawek wrote:
D&S> Czy ktos wie, jak duza byla emigracja pomarcowa D&S> do Izraela w porownaniu z innymi krajami? Wedlug D&S> Adama byl to bardzo malo znaczacy ulamek.
Wedle okolicznosciowej prasy w tegoroczne celebracje marca, do Izraela pojechalo 50% emigrantow. Nie przypuszczam, zeby bylo ich az tak wielu. Mysle, ze polskie dane licza tych wszystkich, ktorzy wyjechali z Polski bez wiz docelowych, tj. przede wszystkim amerykanskich. Jesli to jest prawda, to okolo polowa pojechala do Skandynawii, bo wizy dawano w Warszawie. Mysle, ze do Izraela dotarlo moze 25%-30% emigrantow, z ktorych czesc z czasem pojechala dalej.
Adam Ringer jest solidnie poinformowanym czlowiekiem i na ogol nie mowi rzeczy bez pokrycia.
Henryk D.
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Sun, 14 Jun 1998 15:51:17 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: personalia
____Textpert Alert____ wrote:
LF> [...] Nie dziw sie moja ignorancja, ale skad ja, LF> czlowiek spoza nomenklatury i nawiasu TSKZ-u, LF> mialbym wiedziec takie intymne detale o innych LF> ludziach, ktorych Ty znasz (czy obcowales) od LF> lat? Przez kilka lat chodzilem tu z Twym kolega LF> szkolnym Adamem Ringerem, wtenczas doktorantem LF> nauk politycznych piszacym prace doktorska LF> o "Solidarnosci", na takie pol-oficjalne seminarium LF> historyczne o Polsce (3/4 uczestknikow to "Zydzi" LF> ;-)) ... czy myslisz, ze on chociaz raz na ktoryms LF> ze spotkan pochwalil sie wujkiem Ochabem?
Thanks for the info on XL, Lucek. Nie badz zlosliwy i nie wymyslaj mi od nomenklatury. Nie chodzilem do czternastki, Adasia znam prywatnie. To dobry i skromny chlopiec, wcale nie rozpuszczony pokrewienstwem. Zreszta siostry O. tez byly takie. Stary Ochab byl pod tym wzgledem bez zarzutu, Rozalka rowniez. Wiesz, tam byly problemy z mieszkaniem, bo oni za nic nie chcieli wykupic, on uwazal, ze to niesocjalistyczne. Nie wiem, co sie w koncu stalo, ale zdaje sie, ze stracili.
Best, H.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 14 Jun 1998 17:08:33 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Kto zalozyl Reunion?
Z cyklu: "Kto zalozyl Reunion?"
Bar. Przy kontuarze - trzy myszy. Opowiadaja o wlasnych przewagach.
"Lapki na myszy? - mowi pierwsza, wychylajac kieliszek - uzywam do cwiczen. Zwalniam sprezyne i wyciskam jak sztange, trzydziesci razy pod rzad."
"Trutka? - mowi druga, wychylajac kolejny kieliszek - rozkruszam na proszek i wacham, zeby dostac haju."
Trzecia mysz wstaje, wychyla kieliszek i bez slowa kieruje sie do wyjscia. "Dokad idziesz?"
"Ide do domu wyp....c kota."
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sun, 14 Jun 1998 22:01:00 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Fw: Czy persona non grata ma nazwisko?
Julian S. Bielicki, o antysemityzmie w Polsce:
JSB> "Badania opini publicznej w ostatnich latach
JSB> (w Polsce JSB) wykazuja, ze ca. jedna trzecia
JSB> Polakow moze byc okreslona jako ostrzy antysemici.
JSB> Jedna czwarta wyklucza dla siebie transfuzji krwi
JSB> od Zyda, prawdopodobnie jest to ta sama jedna
JSB> czwarta, ktora uwaza, ze ilosc Zydow w Polsce
JSB> jest miedzy 750.000 a 3,4 millionami. W rzeczy-
JSB> wistosci ilosc czlonkow zydowskich organizacji
JSB> w Polsce wynosi ca. 5000 osob.
JSB> (...) W dzsiejszej Polsce musi kazdy, kto ma
JSB> sukces, sie z tym liczyc, ze bedzie uznawany
JSB> za Zyda, wszystko jedno czy jest to Prezydent,
JSB> Minister, Aktor, albo po prostu sie czegos
JSB> dorobil - on jest inny i z tego powodu dla
JSB> 25% Polakow przynajmniej potecjalnie jest Zydem."
JSB> Borodziej, Wlodzimierz :"Zydowskie dziedzictwo
JSB> w Polsce" - Text prelekcji na Konferencji
JSB> w Moguncji 26.-28.11.92". Ten tekst posiadam
JSB> w oryginale.
Pamietam polskie badania z pozniejszych lat, wskazujace na mniej wiecej ten sam procent - 25 do 30% - postaw antysemickich.
Przed kilku laty czytalem opublikowane przez B'nai Brith podobne badania, przeprowadzone w kanadyjskiej prowincji Quebec, uwazanej za tradycyjnie antysemicka. Wedle wynikow badan, postawy antysemickie przypisywano ponad jednej trzeciej ludnosci Quebeku.
Hrenryk D.
To: hdasko@total.net
Date: Mon, Jun 15 1998 13:46:34 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: personalia
HD> Nie badz zlosliwy i nie wymyslaj mi od nomenklatury.
Heniu, a co bys powiedzial na "Nomenklatura of the mind"? ;-))
Anka Lec posrednio stwierdzila zes z Gottwalda. Ale cokolwiek bym nie myslal, wyrazasz sie jakbys dobrze ich wszystkich znal, wlacznie z intymnymi detalami natury (nie)posiadlosciowej, co jest zaprzeczeniem Twego zaprzeczenia. Zreszta ja nie jestem zlosliwy, juz Ci raczej zazdroszcze. Bo posiadajac tak dobre jak Ty rozeznanie w personaliach nie mialbym moze takich jak teraz trudnosci z dekonstrukcja bylej rzeczywistosci. Brzmi wystarczajaco literacko? W ogole uwazam ze powinienes napisac kolejne "Abecadlo" (po Slonimskim, Kisielewskim, Urbanie i dwa razy Miloszu... kogos pominalem?).
__L
To: hdasko@total.net
Date: Jun 15 1998 14:13:32 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: szum wokol "Mieszkajac na ziemi popiolow"
HD> [...] Nic z tego oczywiscie nie oslabia wartosci HD> tekstu p.K.
Glowna roznica pomiedzy tekstem Kujalnika/ Tycha, a przykladami ktore podales jest ze ten jest non-fiction, a pozostale poezja i fiction. Oczywiscie, literatura piekna jest zawsze w jakims stopniu zwierciadlem rzeczywistosci (a tym bardziej literatura polska ze swymi tradycjami romantycznej metaforystyki), ale w tak waznych sprawach jak naga prawda o spusciznie ideowej Adolfa Hitlera nie mozna sobie pozwolic polegac wylacznie na (z natury rzeczy nieprecyzyjnej) beletrystyce i udawac, ze sie sprawe naswietlilo. Wezmy np "Kupca Lodzkiego" Adolfa Rudnickiego, gdzie pisarz zydowski kresli postac i poczynania Chaima Rumkowskiego w sposob —wedle mego uznania— bezpardonowy, a w kazdym razie bez upiekszen. To jest oczywiscie proza, ale nie hagiograficzna, wiec przez to wiarygodna. Cala prawda jednak nie jest. I nigdy takowej juz nie bedzie, bo swiadkowie albo powymierali, albo milcza. A inne swiadectwa literackie nie wzmacniaja fundamentu faktu tego utworu, wrecz przeciwnie.
[NB. Interesuje mnie czy istnieje jakis podobny demitologizujacy obraz polskiej nie-"heroicznosci" podczas wojny; wiem ze w latach 80-tych zrobiono i pokazywano w TV serial zdaje sie "Polskie drogi", ktory mial pokazywac codziennosc okupacyjna, i w zwiazku z tym byl chwalony, ale widziawszy tylko jeden odcinek —taki sobie, mniej "Klossowaty"— trudno mi sie wypowiedziec czy w ogole, i jak wtedy traktowano tam kwestie potocznie zwane "drazliwymi".]
Apropos swiadectw.... rozmawiajac niedawno z Nachmanem Zonabendem o getcie w Lodzi, uslyszalem od niego, ze Biebowa powieszono [na Rynku Baluckim w 1946r. ] zbyt szybko... najpierw powinien byl "siedziec i spiewac". Duzo w tym racji, bo tak Stroop, jak Hess, spedzili niemalo czasu w wiezieniach, i byli porzadnie przesluchiwani. A z Biebowem sie pospieszono.
[Na marginesie, informacja od w/w: getto lodzkie mialo byc zlikwidowane najpozniej do konca lipca 1994 r, ale w sierpniu bylo tam nadal ok 800 Zydow + spory kontyngent straznikow i urzednikow niemieckich. Tym ostatnim nie bylo bowiem w smak przejsc do dyspozycji wojska, wiec przedluzali likwidacje getta jak dlugo tylko bylo mozna. M in wyslano tez jeden czy dwa transporty Zydow do Reichu, gdzie ich fabryki mialy sie odrodzic.... dla pozostalych wykopano 8 glebokich dolow na cmentarzu (chyba na Zarzewie?). Ale na jesieni widoczne bylo, ze ci sami Zydzi sa pretekstem i usprawiedliwieniem dalszej obecnosci tam Niemcow. W ten sposob Zydzi stali sie "cenni inaczej".]
Ale wracajac do dychtomii fikcja-fakty, nigdy nie widzialem polskich gazet codziennych z pierwszych miesiecy po wojnie, ale zdziwilbym sie bardzo, gdyby tematyka demoralizacji spolecznej wystepowala tam czesto, a co dopiero otwarcie. Gdyby tak bylo to nie doszlo by moze do pogromu w Kielcach.
HD> Lucek, masz dostep do "Commentary"? Jesli tak - HD> przeczytaj czerwcowy numer, ciekawe. Jesli nie - HD> zrobie Ci fotokopie i posle, daj znac.
Henryku, czy chodzi Ci o artykul Gabriela Schoenfelda "Auschwitz and the Professors", ktory jest online, a na dodatek dyskutowany zawziecie na <Holocaust@h-net.msu.edu>? (zalaczam na wszelki wypadek... )
http://www.commentarymagazine.com/9806/schoenfeld.html
http://www.h-net.msu.edu/logs/mlogs.cgi?sort=thread&list=H-Holocaust&month=9806
[normalnie dziala, ale akurat teraz cos im sie pochrzanilo, bo nie zwraca wlasciwych danych... sprawdzilem]
Jesli tak, to dzieki, ale daj sobie spokoj. Natomiast z checia skorzystam z Twoich uslug kiedys w przyszlosci, szczegolnie w przypadku mediow dla mnie niedostepnych.
Koncze bo wlasnie przyszly dwa numery TNY i KTOS MUSI JE PRZECZYTAC!!!
__L
To: ianf@xxxxxx.se
Date: Mon, 15 Jun 1998 14:00:53 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Commentary etc.
Lucku drogi, chyle czola przed Twoja erudycja. Chodzilo mi w rzeczy samej o artykul Schoenfelda. Przyslales mi jakies imponujace wykazy, nic tam o Sch. nie znalazlem, a szkoda, bo chetnie bym przeczytal. Gdybys mogl przy okazji podeslac mi pare wypowiedzi, bylbym Ci wdzieczny. Jego tekst jest zabawny i blyskotliwy, nie dziwie sie, ze wywolal dyskusje.
Ad: swiadectwa wojny. Masz oczywiscie racje: beletrystyka to nie zapiski czy dzienniki. Ale to zawsze "second best", wtedy w Polsce nie bylo "non-fiction" (dalej nie ma), proza odgrywala po czesci role kroniki czasu. Przyklad z "Kupcem Lodzkim" b. dobry. Chce wiec powiedziec, ze gdyby nie istniala powszechna wiedza o szmalcownikach i wydawaniu Zydow, Brandys i Andrzejewski raczej nie zamiesciliby tego w swoich utworach.
LF> [...] nigdy nie widzialem polskich gazet LF> codziennych z pierwszych miesiecy po wojnie, LF> ale zdziwilbym sie bardzo, gdyby tematyka LF> demoralizacji spolecznej wystepowala tam LF> czesto, a co dopiero otwarcie. Gdyby tak LF> bylo, to nie doszlo by moze do pogromu LF> w Kielcach.
Well... Trudno wierzyc, ze artykulami w gazetach mozna bylo powstrzymac antysemickie zezwierzecenie tamtych lat. Znasz meldunek Grota-Roweckiego z wrzesnia 1941 w sprawie Zydow?
Pytasz o antyheroiczna wizje Polakow w czasie wojny. Oczywiscie, jest, nawet duzo, poczawszy od Borowskiego i Dygata, potem film w polowie lat 50-tych etc. Powiedzialbym, ze cala znaczaca literatura polska jest antyheroiczna. Mozna oczywiscie zalozyc, ze programowy antyheroizm jest czescia wizji romantycznej... Ale o stosunku Polakow do Zydow tam istotnie niewiele. Nawet Konwicki milczal na ten temat.
Ciekawe, Lucek, ze odwrotna strona medalu tez jest artystycznie nietknieta. Nie istnieje obfity kanon literacki postrzegania Zydow przez Polakow jako komunistycznych kolaborantow, a przeciez taka percepcja byla dominujaca. Nawet u Mackiewicza tego nie pamietam. Byly takie opisy gdzies u Stryjkowskiego w jego poznej tworczosci, ale mnie sie to wydaje raczej kunktatorskie, pisane nie tylko z pamieci, ale rowniez z przekonan politycznych.
Jakie wnioski? Nie wiem. Powiedzialbym, ze temat niewazny, ale to przeciez nieprawda. Wiec obustronne tabu? Chyba tak...
Pozdrawiam Cie, H.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Mon, 15 Jun 1998 19:23:50 -0400
From: "hdasko" <hdasko@total.net>
Subject: Re: Statystyka a polski antysemityzm...
Julek B., na nasz ulubiony temat - "przyzwoici" Polacy:
JSB> Jakub, wiec ja nie wierze, ze jest ich znaczna JSB> wiekszosc, a wszystko na to wyglada, ze jest JSB> ich znikoma mniejszosc. Mnie juz wystarcza, JSB> jezeli w Polsce moze istniec i miec sukces JSB> grupa rockowa "Cyklon-B". Nie wierze, by mogla JSB> istniec tam grupa Rockowa "Bul-bul-Popieluszko".
Julku, bardzo trafna obserwacja. Nie bede Cie pytal, jak zakwalifikujesz "Dead Kennedys" albo moja lokalna grupe "Agent Orange" (antywietnamska?) - ale mam przeciez jedno pytanie. Zawsze twierdzisz, ze do 68-ego roku nie miales pojecia, iz cos takiego jak antysemityzm moze w ogole w Polsce istniec. Wierze Ci. Czesto tez powtarzasz, ze nie miales nic wspolnego ze zdemoralizowanymi elitami i zyles wsrod ludzi prostych a lagodnych. Przyjmujac powyzsze parametry, jest statystycznie niemozliwe, abys w ciagu dwoch dekad zycia przynajmniej od czasu do czasu nie wydostal sie poza grono znikomej mniejszosci. Myslisz, ze istnieje jakies logiczne wytlumaczenie tego paradoksu?
Serdecznosci, Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 19 Jun 1998 00:30:24 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Bomba w Teatrze Zydowskim?
[...]
Alarm byl, ale bomby nie bylo. Nie bylo tez paniki - Krzysztof Jasinski, prowadzacy impreze, najpierw wyprowadzil Szurmieja, a potem poprosil o opuszczanie sali rzedami, nie mowiac o co chodzi. Wszyscy mysleli, ze to czesc spektaklu. Przeszukiwanie sali trwalo dwie godziny, podczas ktorych serwowano drinki bez ograniczenia.Koncert, jak slysze, byl swietny - Rodowicz ("Ajaj, Madagaskar"), Trubadurzy, Tercet Egzotyczny etc. Zona prezydenta Kwasniewskiego nie tylko byla na widowni, ale siedziala kolo Lonki, ktory ja publicznie emablowal. Nie potrafie powiedziec, czy na sali pytano "Kto to jest ta gojka obok Fogelmana?"
Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 19 Jun 1998 09:35:55 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Odp: Bomba w Teatrze Zydowskim?
[...]
Ty mnie, Jozek, w polityke nie wciagaj. Teraz mowisz, ze bedzie rzad i sa stanowiska do objecia, a potem sie okaze, ze to bylo odchylenie prawicowo-nacjonalistyczne i bede musial publicznie odszczekiwac, bo inaczej odlacza od Swietlicy.Kto Ci podklada - nie mam pojecia. Pewnie masz juz jakiegos kandydata na szefa Urzedu, wiec kaz mu sprawdzic, niech sie wprawia. Powiem Ci tylko, ze to mi juz pachnie dyktatura proletariatu, bo zaczynaja pytac o zrodla: a skad Heniek wie? Skad Ludka wie, ze Heniek wie? Czuje, ze zaraz zaczna przesluchiwac bylych czlonkow Haszomer Hacair, a jak tych zabraknie, to walterowcow. Zacznijcie od Kochanskiego, ja bylem w konkurencyjnej organizacji. Mysmy spiewali "Ulani, ulani, malowane dzieci". Wiesz, co oni spiewali?
Dalej, mlodzi Slowianie,
dalej Grecy, Hiszpanie,
mlody Chinczyk do marszu powstaje.
Wnet dolacza tu inni,
czarni bracia z Wirginii,
bohaterscy pospiesza Malaje.Stan razem z nami! Dotrzymaj kroku!
Splata nam rece braterska wiez.
Wygramy walke o trwaly pokoj!
Wrogom wolnosci - wzniesiona piesc!Jak bedziesz potrzebowal kogos do pisania propagandowych artykulow, przekonywujacych Twoich poddanych, ze wszystko jest w najlepszym porzadku - pamietaj o mnie.
Twoj,
Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 19 Jun 1998 17:52:51 EDT
From: Trueweb@xxx.com
Subject: Re: Odp: Bomba w Teatrze Zydowskim?
Kochani:
Informacja Henka na temat walterowskich spiewow jest czystym pomowieniem. Onze utwor "Wygramy walke", zdaje sie ze kompozycji Olearczyka (nasz chlopak! Syn jest zdaje sie znany performer w Izraelu), ale autora litosciwie zapomnianego, zostala napisana okolo r. 1952 z okazji podpisywania Apelu Sztokholmskiego. Apel ten nie ma nic wspolnego z listami Adekvata tu na swietlicy. Dla tych co za mlodzi aby pamietac, Apel Sztokholmski byla to najwieksza impreza propagandowa Stalina, jakoby na rzecz swiatowego pokoju i przeciwko zbrojeniom atomowym (nie swoim, rzecz jasna).
Wydany w Sztokholmie przez Swiatowa Rade Pokoju, Fryderyk Joliot-Curie przewodniczacy, byl on roznoszony przez picassowskiego golabka pokoju (odwroconego) przez kontynenty przez firmamenty i zostal podpisany przez 800 milionow (he, he! Sam stalem w przymusowej kolejce do podpisywania).
W Polsce mowiono, ze na szpitalu w Tworkach zawieszono wtedy przez pomylke slogan: "Jest nas 800 milionow!". I to wlasnie wowczas my mlodzi ZMP-owcy, a nie zadni walterowcy, ktorzy dopiero wygrzebywali sie z piaskownic, spiewalismy to paskudztwo. Przy czym wszyscy dookola falszowali, a my ze szkoly Pereca w Lodzi to i owszem, nawet na dwa glosy. Walterowcy natomiast mieli zdaje sie klopoty z repertuarem, bo Jacek Kuron przyjezdzal na nasze obozy aby te i owe piosenki podlapac. Jesli kto nie wierzy, niech sprawdzi bodaj w "Wierze i winie", jest tam taki passus o jego kontaktach z Teneblatem i t.zw. zydowskim harcerstwem.
Kilka lat trwal ten romans, ale Jacek zapamietal tylko te piosenki ktorych nie moze sie nachwalic. Jedyna piosenka ktora mysmy sciagneli od walterowcow byla niby-brazylijska spiewka o jakims tam hidalgo ktory jedzie pociagiem i zajada kury:
"Daleko jest droga do Ryjo,
hej dluga jest droga do Ryjo,
przez lasy i gory dziekujac za kury,
addyjo, addyjo, addyjo".Nauczyla nas tego w Szklarskiej porebie dziewczyla ktora przyjechala tam z ramienia walterowcow. Zapomnialem imienia, Ludka pomoz!
Serdecznie poooozdrawiam
Marek co do skansenu przynalezy.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Fri, 19 Jun 1998 20:54:00 -0400
From: Wlodzimierz Rozenbaum <wrozenba@xxxxxxx.net>
Subject: Re: Odp: Bomba w Teatrze Zydowskim?
Nie chce tu nikogo demaskowac, ale byli tacy co spiewali
Nie rzucim ziemi, skad nasz rod.
Nie damy pogrzezc mowy,
Polski my narod, polski lud,
Krolewski szczep piastowy.
Nie damy, by nas gnebil wrog.Tak nam dopomoz Bog!
Tak nam dopomoz Bog!Bylo tam dalej i o krzyzakach i o Niemcach, i nie da sie tego "miedzy bajki wlozyc".
-Wlodek Rozenbaum
To: hdasko@total.net
Date: Sat, Jun 20 1998 11:28:30 +0200
From: ____Textpert Alert____ <ianf@xxxxxx.se>
Subject: Re: Commentary etc.
HD> [...] Chodzilo mi w rzeczy samej o artykul HD> Schoenfelda. Przyslales mi jakies imponujace HD> wykazy, nic tam o Sch. nie znalazlem, a szkoda, HD> bo chetnie bym przeczytal. Gdybys mogl przy HD> okazji podeslac mi pare wypowiedzi, bylbym Ci HD> wdzieczny. Jego tekst jest zabawny i blyskotliwy, HD> nie dziwie sie, ze wywolal dyskusje.
Henryku, nie chyl glowy, tym bardziej przed "ma erudycja." To wszystko pozory, Internet-smoke & mirrors, honest (slowo b. harcerza!). Wyciag z H-Holocaust ktory Ci przyslalem [Schoenfeld.txt] byl namiastka krytyki; zdaje sie ze przedostatnia tam pozycja jest bardziej bezposrednia odpowiedzia wytknietej palcem w artykule badaczki na zarzuty autora. Tak czy inaczej artykul ciekawy; ale troche poza nawiasem moich zainteresowan (jeszcze nie zwariowalem, zeby sie zajmowac/ przejmowac intrygologia stosowana w amerykanskim swiecie akademickim; co innego taka fabularna, np. u Davida Lodge ;-))
O Goldhagenie i "holocaustologii" mam wyrobione zdanie, ze, tak jak w kazdej innej szerokiej/ ogolnohumanistycznej dziedzinie badan, rowniez tu nalezy sie liczyc z obecnoscia pewnej ilosci hochsztaplerow, miernot naukowych i ludzi z jakas agenda. A do tego nie zapominajmy o checiach (czy potrzebie?) wybicia sie, [scientific] achievement, w kraju gdzie takowy liczony jest na kilo opublikowanych pozycji/ jednostke czasu. Jesli bedzie o tym cos glebszego [itp], to Ci oczywiscie przesle.
HD> Ad: swiadectwa wojny. Masz oczywiscie racje: HD> beletrystyka to nie zapiski czy dzienniki. Ale HD> to zawsze "second best", wtedy w Polsce nie HD> bylo "non-fiction" (dalej nie ma), proza HD> odgrywala po czesci role kroniki czasu. HD> Przyklad z "Kupcem Lodzkim" b. dobry.
Dla historykow "czysta" beletrystyka jest zawsze problemem, bo wlasciwie nie ma dobrej historiozoficznej teorii jak taka nalezy oceniac; najwyzej jak ja "wazyc" w odniesieniu do czegos innego. Nie wiem nawet czy istnieje jakas szczegolna teoria literaturoznawcza z nakierunkowaniem na uzytecznosc "prozy" dla historii. [Chociaz? cholera ich wie.... jakos nie moge sobie wyobrazic, zeby dotychczas nie napisano nic nt oceny Illiady, czy Starego Testamentu jako "dokumentow zrodlowych"....]
Ciekawe jednak, ze w przypadku Rudnickiego w 1963 r. cenzor K-3 nie mial zastrzezen do opublikowania pol-lamentu/ pol-oskarzenia o megalomanie [przez] jednego Zyda wobec drugiego; ewidentnie pod tym katem wolno bylo pisac. Dla porownania, nie wolno, a w kazdym razie nie stosowano wzmiankowania o Zydach nawet (czy zwlaszcza?) w takich blahych, niewinnych dziedzinach jak humor.
Doslownie szokiem bylo dla mnie natrafienie w 1990 roku na nowowydana wtedy kompilacje przedwojennych opowiadan Wiecha z zydowskimi Walerymi Watrobkami itp [do tego tematu —niewytlumaczalnego wrecz nurtu zatajania prozaicznych nawet sladow Zydow w polskiej swiadomosci— jeszcze powroce]. [...] "w powojennej tworczosci Wiecha tematyka [ta] juz nie istniala, a do tego," jak mowi jego biograf Robert Stiller, "poniewaz opowiadan zydowskich Wiecha z obsesyjna i zabobonna wrecz konsekwencja nie przypominano, nie cytowano i nie wznawiano w calym okresie powojennym, [wiec] nastapilo calkowite ich zatarcie w swiadomosci." Zydowski folklor Wiecha zwalczany byl bowiem przez nominalnie Zydom przychylna wladze, a jej wznowienia defacto poddawane cenzurze w 100%: czy z urzedu?, pyta Stiller. "Nie wiem. Ale na pewno wewnatrzna."
[2 opowiadania Wiecha stamtad]
HD> Chce wiec powiedziec, ze gdyby nie istniala HD> powszechna wiedza o szmalcownikach i wydawaniu HD> Zydow, Brandys i Andrzejewski raczej nie zamiesci- HD> liby tego w swoich utworach. O jakich szczegolnych HD> wzmiankach mowisz... Andrzejewski w "Wielkim HD> Tygodniu"; Brandys (Marian?) w ktoryms HD> z "Dziennikow"?
Chce Ci jednak zwrocic uwage, ze o szmalcownikach pisano wlasciwie jedynie jako "margines spoleczny"; rzadko zas, jesli w ogole (osobiscie nie moge sobie przypomniec zadnego przypadku w literaturze pieknej; niestety, niezbyt dobrze mi znanej) napomykano o dwoch szczegolnych aspektach tego procederu:
- ze stanowili oni takie same zagrozenie dla pomagajacym
Zydom Polakow, jak dla samych Zydow [w swietle czego
niezrozumialym staje sie powojenne "milczenie owiec"
w tej kwestii]; oraz
- ze szmalcownictwo nie moglo by istniec, gdyby nie spotykalo
sie z pewna (powazna?) doza aprobaty spolecznej. O ile pamietam,
nawet AK nie egzekwowalo wyrokow przed zima 1942 roku,
czyli defacto dopiero po likwidacji getta warszawskiego, kiedy
stosunkowo duza ilosc Zydow uciekala na aryjska strone,
szmalcownicy byli widoczni na ulicach, zwlaszcza dookola
murow getta, i polskie podziemie w koncu zorientowalo
sie, ze jezeli Niemcy moga wywozic Zydow, to nastepnie
bedzie kolej[sic] na Polakow.
HD> Well... Trudno wierzyc, ze artykulami w gazetach HD> mozna bylo powstrzymac antysemickie zezwierzecenie HD> tamtych lat. Znasz meldunek Grota-Roweckiego HD> z wrzesnia 1941 w sprawie Zydow?
Mialem na mysli ze obecnosc artykulow pietnujacych demoralizacje okupacyjna, przeczacych owej czesciowo nazistowskiej "tradycji" ze Zyd nie jest Polakiem, i wyrazajacych potrzebe rozprawienia sie z pomagierami Niemcow (zwlaszcza samoistnymi, "oddolnymi", podczas deportacji w malych miasteczkach), przede wszystkim dla uzdrowienia narodu, zasygnalizowalby niejednemu potencjalnemu pogromszczykowi, ze to "nie lzia." Oczywiscie w nowych warunkach, gdzie wladza szukala poparcia u tych samych ludzi, nie moglo do tego dojsc. Zamiast tego mielismy tyrady przeciwko imperialistom z urojenia.
HD> Jakie wnioski? Nie wiem. Powiedzialbym, ze temat HD> niewazny, ale to przeciez nieprawda. Wiec obustronne HD> tabu? Chyba tak...
Moze przeciwny kanon nie istnieje (poza, oczywiscie, pozycjami typu "Rzady Zbirow 1939-1989" itp Henryka Pajaka, 1990), dlatego ze kazda proba stworzenia go, blizszej iluminacji, wnet swiecila by[sic] obluda? Ciekawe byloby stworzenie kompilacji chociazby wzmianek o Zydach=komunistach w literaturze pieknej (tudziez, jako podrozdzial, o Zydach="UB-owskich ciemiezycielach Narodu"). Cos mi mowi, ze wystepowalyby one czesciej u pisarzy "zydowskich" niz "sarmackich".
__L
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Sat, 20 Jun 1998 12:28:16 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Piosenki lat minionych
Marek Web, w obronie muzycznych gustow okresu post-zetempowskiego:
MW> [...] to wlasnie wowczas my mlodzi ZMP-owcy, MW> a nie zadni walterowcy ktorzy dopiero MW> wygrzebywali sie z piaskownic, spiewalismy MW> to paskudztwo.
Drogi Marku,
Po pierwsze, okreslenie "paskudztwo" jest nienaukowe i wierze, ze wypsnelo Ci sie w chwili lekkiego zacmienia.
Po drugie, Apel Sztokholmski ogloszono w 1950 roku, kiedy Wissarionowicz byl akurat w lagodnym nastroju; w 1952 mial inne plany, sam wiesz jakie.
Po trzecie, zaden Olearczyk, tylko Tadeusz Sygietynski, zalozyciel "Mazowsza" i swietny kompozytor.
Po czwarte, nie jakis litosciwie zapomniany autor, tylko Edward Fiszer (nie, nie Zyd), poeta zaangazowany, potem chalturszczyk, jeszcze pozniej dobry redaktor naczelny Programu III w latach 60-tych i wspoltworca festiwalu piosenki w Opolu.
Po piate, utwor nazywa sie "Pochod przyjazni", a nie "Wygramy walke".
Po szoste, w walterowcach nie bylem, ale ich prezes mieszkal u mnie kiedys przez kilka dni i caly czas to podspiewywal. Myslalem, ze dostane szalu, bo falszowal, muzykalny daleko nie jestem, ale falszowal bardzo. Wiec jesli pol wieku po Apelu Sztokholmskim nie mogl sie od tej melodii odczepic, to podejrzewam, ze go to caly czas przesladowalo.
c.b.d.o.
Pozdrawiam Cie,
Henryk
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 23 Jun 1998 09:06:18 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Nazwac rzecz po imieniu!
Wiesiek-reunion-admin wrote:
WK> Drodzy Swietliczanie WK> Otrzymalem list od Jerrego B. w ktorym skarzy WK> sie ze nie otrzymuje listow ze swietlicy.
Tutaj koledzy sobie robia z powstalej sytuacji zarciki, nazywaja winnego "dowcipnisiem". Ale to, co uczyniono koledze Bergmanowi ma inna nazwe: s a b o t a z . Wlasnie tak, sabotaz. Pisal o tym poeta:
"...Jesli traktor nie moze orac,
jesli siew nie osiagnie skutku,
jesli lamie sie w reku norma,
a od majstra zalatuje wodka,
jesli zamarl warsztatu ruch,
spalil serce motor -
to fakt,
ze dziala klasowy wrog.
Walka trwa..."A ze stalo sie to w samym sercu naszego kolektywu? Ze te zmije wyhodowalismy na wlasnej piersi? i o tym pisal poeta (ten sam):
"...Czujniej, towarzysze,
czujniej,
dotrzymamy epoce kroku
i pod skora legitymacji
trzeba umiec wymacac wrogow..."Jozek napisal, ze ze wzgledu na okres letniej kanikuly rezygnuje z kampanii o fotel przywodcy. My, Jozku, nie mozemy sie na to w tej sytuacji zgodzic. Bardziej niz kiedykolwiek potrzeba nam Twojej wizji, Twojej wiary i Twojej madrej a twardej reki. A w sprawie kol. Bergmana - moim zdaniem nie ma sie co cackac. Proponuje przekazac sprawe bezpieczenstwu.
Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 23 Jun 1998 09:17:29 -0400
From: Mariana Solan <solanm@xxxxxxxxx.xxx.net>
Subject: Re: Nazwac rzecz po imieniu!
Kolego Dasko,
Po przeczytaniu zalaczonej literatury zglaszam sie na apel - czujna, gotowa, pelna troski o kolektyw.
Kogo bic?
Marysia
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 23 Jun 1998 10:37:09 EDT
From: majka.ek@xxxx.com (Majka Krakowski)
Subject: Afera Bergmana...
A ja mysle ze to jest nastepna Bergmanowska prowokacja. Pewnie sam sie wypisal a teraz rozrabia... Ja bym zaczal dochodzenie od sprawdzenia jego alibi...
Z powazaniem
Krakowski
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Tue, 23 Jun 1998 10:50:52 -0400
From: Mariana Solan <solanm@xxxxxxxxx.xxx.net>
Subject: Re: Afera Bergmana...
Kolego Krakowski,
Wasza uwaga sluszna i zgodna z "linia". Alibi sprawdzimy. Jak juz kolega Zeicher radzil - zaczniemy od paznokci.
Marysia
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Wed, 24 Jun 1998 22:32:34 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: Zydzi w bezpieczenstwie: Uzupelnienie
Wlodzimierz Rozenbaum wrote:
WR> W latach 44/45 ilosc Zydow w bezpieczenstwie
WR> z pewnoscia nie byla najwieksza, ale procentowo
WR> w kierownictwie mogla byc najwieksza, bo aparat
WR> byl stosunkowo maly.
Wiesiek-reunion-admin wrote:
WK>> czy ktos by mogl zamiast cytatow uporzadkowac WK>> te dane i napisac cos w rodz tabelki jak to WK>> bylo.. ile jakiego towaru w jakim departamencie...
Mnie sie wydaje, ze takie liczenie procentow nie daje pelnego obrazu, bo to byl system hierarchiczny. We wczesnych latach powojennych i w okresie stalinowskim kierownictwo UB na szczeblu wiceministrow i szefow departamentow bylo zdominowane przez komunistow-Zydow. Mozna sie zastanawiac, czy mialo to jakiekolwiek znaczenie dla dzialalnosci aparatu przemocy, ale nie mozna kwestionowac faktow. Nie mam tabeli, o ktora prosi Wiesiek i nie pamietam wszystkich nazwisk, ale wiceministrami byli Swietlik, Mietkowski i Romkowski, a departamentami kierowali Andrzejewski, Czaplicki, Brystygierowa, Fejgin, Rubinstein i Rozanski. Romkowski byl de facto szefem operacyjnym UB. Bezposredni nadzor nad UB z ramienia partii sprawowal Berman, chociaz Bierut byl gleboko zaangazowany w sprawy politycznych sledztw i procesow.
Podobnie wygladaly organy prokuratury i sadownictwa wojskowego (Holder, Karliner, Kuhl [szef Glownego Zarzadu Informacji WP], Aspis, Halbersztadt, Hochberg, Krupski, Karczmarz, Litynski, Feldman, Frenkiel etc.). Tzw. "krajowcy", czyli dzialacze komunistyczni wywodzacy sie ze stworzonej w okupacyjnym podziemiu PPR, a szczegolnie Gomulka, protestowali przeciwko takiej koncentracji Zydow w aparacie bezpieczenstwa. Gomulce zarzucano w zwiazku z tym antysemityzm.
Nie mam szczegolowych danych z innych krajow bloku (zdaje sie, ze nie istnieje porownawcze opracowanie), ale w Czechoslowacji, Rumunii i na Wegrzech w kierownictwie aparatu przemocy rowniez znajdowal sie wysoki procent komunistow-Zydow.
Henryk D.
To: reunion-serio@xxxxxxx.se
Date: Thu, 25 Jun 1998 20:59:11 -0400
From: Wlodzimierz Rozenbaum <wrozenba@xxxxxxx.net>
Subject: Re: Zydzi w bezpieczenstwie: Uzupelnienie
Heniek,
Pytanie Wieska dotyczylo lat 44-45, a nie okresu stalinowskiego (o tym juz dyskutowalismy wczesniej i podalem liczby na podstawie danych archiwalnych). Powtarzam: w latach 44-45 aparat kierowniczy byl niewielki i stad Zydzi stanowili w nim znacznie wiekszy procent. Np. bylo tylko dwoch wiceministrow (Mieczyslaw Mietkowski i Franciszek Jozwiak "Witold"), z ktorych jeden byl zydowskiego pochodzenia. W ten sposob natychmiast mamy 50 procent. Oczywiscie, twoja uwaga o hierarchicznym ukladzie jest bardzo wazna, bo niezaleznie od liczb naprawde liczyli sie tylko ci na szczeblu scislego kierownictwa. Tyle, ze trzeba tez uwzglednic wplywy radzieckie, ktore byly niebagatelne (nie tylko doradcy na wszystkich wyzszych szczeblach kierowniczych, ale rowniez dyrektorzy-radzieccy oficerowie bezpieczenstwa, no i stale "konsultacje" z Moskwa na szczeblu Biura Politycznego).
Wlodek Rozenbaum
To: ExLibris@zmit1.xxxx.xxx.pl
Date: Tue, 30 Jun 1998 15:44:50 -0400
From: Henry Dasko <hdasko@total.net>
Subject: Re: [ExL] [ps] Re: "To nie ja napisalam" (ex GW 31/1-1/2 1998, s.2)
Magda pisze o atakach na Szymborska:
ML> [...] Poza slawetnym Dybciakiem nie zapamietalam ML> z internetu specjalnych napasci na Noblistke '96 ML> [Boze, to juz tak dawno!!] Za to ku memu zdziwieniu ML> z przekasem wyrazali sie o Szymborskiej Polacy ML> _niepolskiego_ pochodzenia [cokolwiek to znaczy], ML> ktorych za wczesnego Gierka zmuszano w podstawowce ML> do uczenia sie na pamiec jej socjalistycznych ML> wierszykow.
Diabel mieszka w szczegolach. Nie jestem specjalista ani od Szymborskiej, ani od wczesnego Gierka, ale obraz dzieci w szkolach podstawowych, choralnie recytujacych jej "socjalistyczne wierszyki" nie wyglada mi na autentyk. Nie to pioro, a po trosze i nie te czasy. Dzis to prehistoria, ale warto pamietac, ze poeci spiewali glownie o Nowej Hucie, a nie o Hucie Katowice.
O atakach. Ze zgroza widze, ze ktos mi ukradl niewielka ksiazeczke, jaka przed dwoma lady przywiozlem sobie z Warszawy. Byla to praca malzenstwa z tytulami naukowymi, w calosci poswiecona kilku socrealistycznym wierszom Szymborskiej. Nazwisk autorow i tytulu nie zapamietalem i pamietac ich nie warto, albowiem prace pisano wedle najlepszych wzorow stalinowskich donosow - skladala sie ze smakowicie dobranych cytatow oraz komentarzy, pisanych poetyka mowy oskarzycielskiej, z mozliwie najczestszym wymienianiem imienia i nazwiska poetki, aby czytelnik ani przez chwile nie mial watpliwosci, o kogo chodzi. Wartosc poznawcza ksiazki byla zerowa, czytajac, nie moglem sie oprzec wazeniu, ze autorzy pisza z poczuciem msciwej, osobistej satysfakcji. Odwrotnie niz mawiaja Amerykanie - it was personal, not business.
O rzeczywistej roli Wislawy Szymborskiej w polskiej poezji socrealistycznej mozna wnioskowac na podstawie kilku opracowan, ktore sie na ten temat ukazaly. W ksiazkach Roberta Kupieckiego ("Natchnienie milionow. Kult Jozefa Stalina w Polsce 1944-1956"), i Teresy Wilkon ("Polska poezja socrealistyczna 1949-1955") Szymborska wymieniona jest passim. Wojciech Tomasik pomija ja w "Slowie o socrealizmie". Bohdan Urbankowski, autor piecsetstronicowej "Czerwonej mszy", ksiazki wulgarnie ideologicznej, choc swietnie udokumentowanej, cytuje Szymborska dwukrotnie. Zmagania o Szymborska-socrealistke przypominaja mi historie Leopolda Tyrmanda, ktorego autorzy spod tych samych choragwi (Urbankowski) pragna ogladac glownie przez pryzmat kilku- miesiecznej wspolpracy z wilenska "Prawda Komsomolska".
Magda wspomina dalej:
ML> Sama nie przeszlam czynnie ani biernie [czyli ML> znecajac sie nad malolatami] przez jej wczesna ML> poezje. Za to, owszem, wbijano mi do glowy inne ML> perelki, np.:
"Mister Twister
byly minister
Mister Twister
z najlepszych sfer...."
ML> Rasiscie-imperialiscie zachcialo sie ML> do Leningradu
"zona sie zgadza
i corke to bawi
z rana do Cooka
telefon dzwoni
Mister Twister
przy telefonie... [--]"
ML> "nie ma w hotelu wolnych pokoji" ML> Niepyszny unizenie doprasza sie zakwaterowania ML> razem z czarnymi. I tak swietlana ideologia ML> przemienila niedobrego Amerykanina... Inter- ML> nacjonalisci wszystkich krajow laczcie sie!!! ML> Przeklad z rosyjskiego - Marszaka?
Istnieja dwa polskie przeklady wiersza Samuila Jakowlewicza Marszaka, jednego z najpopularniejszych autorow wierszy dla dzieci w stalinowskim ZSRR.
Pierwszej wersji nie znam. Jej autorem byl Teodor Bujnicki, postac skomplikowana - jeden z tworcow wilenskiego pisma "Zagary" i czlonek niezwyklej grupy literackiej o tej samej nazwie. Krzyzowaly sie tam losy Czeslawa Milosza i Jerzego Putramenta, Jerzego Zagorskiego i Stefana Jedrychowskiego (pozniej przez wiele lat jednego z najwyzszych funkcjonariuszy PRL), Antoniego Golubiewa i Henryka Dembinskiego, Aleksandra Rymkiewicza i Stanislawa Cata-Mackiewicza. Ile nazwisk, tyle pozniejszych wyborow... Po wybuchu wojny i wejsciu Rosjan do Wilna Bujnicki aktywnie zaangazowal sie po ich stronie. Wtedy tlumaczyl poezje rosyjska i z tamtego okresu pochodzi przeklad "Mister Twister". Jesli Magda cytuje wiernie, to "wbijano jej do glowy" wlasnie tamto tlumaczenie.
Wyrokiem tajnego Sadu Specjalnego w grudniu 1942 Bujnicki zostal skazany na kare smierci "za wspolprace ze Zwiazkiem Sowieckim na szkode Polski". Byl to jedyny przypadek podziemnego wyroku smierci za kolaboracje z ZSRR. Bujnickiego zastrzelono w Wilnie w dwa lata pozniej, 28 listopada 1944. Marta Fik podaje, ze go zamordowano, Urbankowski - ze wykonano wyrok, inne zrodla pisza o "nieujawnionych sprawcach".
Mnie uczono innego, znacznie popularniejszego przekladu, piora Janusza Minkiewicza, ktory w latach piecdziesiatych przetlumaczyl bardzo wiele wierszy dla dzieci, m.in. Michalkowa (wspolautora hymnu ZSRR). Przetrwal z tego chyba tylko "Mister Twister", arcydzielo sztuki translatorskiej, moim zdaniem lepszy po polsku niz w oryginale:
Chodzmy stad! -
Obie
Krzyknely panie.
- Noga tu nasza
Juz nie postanie!
Tu,
Gdzie mieszkaja
Rozne Murzyny,
Nie zostaniemy
Ani godziny.""Wiec na dol
Po schodach
Wielkimi susami
Pedzi
Przyjezdny
W szerokiej panamie.
Z nim
Polowica
W szklach, z walizeczka,
Za nia
Pannica
Z zywa malpeczka."Samochod!" -
Twister przy wyjsciu wrzasnal
Wsiadajac, ogon
Malpce przytrzasnal.
Tymczasem portier
Z wasem sumiastym
Telefonicznie
Laczy sie z miastem...Prosby Magdy, aby tutaj "odtworzyc brakujace zwrotki" spelnic nie moge, bo to dlugi poemat, ale moge zrobic fotokopie i wyslac poczta albo faksem. To dzis dosc rzadkie, jak zreszta cala literatura dziecieca okresu stalinowskiego, ktora nie zachowala sie nawet w bibliotekach. Ciekawe - nie znam ani jednego opracowania krytycznego dotyczacego socrealistycznej literatury dla dzieci i mlodziezy.
Henryk Dasko
EpistoChronologia 1967 1989 i x 1990 ii iii v vi vii viii ix x xi 1991 ii iv v vii viii ix xii 1992 i ii iii iv vii ix 1993 iii v 1994 i v ix 1995 iii v ix xi 1996 v viii ix x xi xii 1997 i ii iii iv v vi vii viii ix x xi xii 1998 i ii iii vii viii ix x xi xii 1999 i ii iv v vi vii viii ix x xi 2000 i iii iv v vi ix x xi xii 2001 ii iii viii xi xii 2002 xii 2003 iii vi v vii viii ix x xii 2004 ii iii iv vii viii ix x xi 2005 i iii iv v vii ix 2006 EgoTurfSurf • Daskografia • Dalej : Lipiec 1998